Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2013

Lizbona

Obraz
Jedziemy oto w zeszły wtorek starym tramwajem numer 28 przez centrum Lizbony - mój mąż, nasi przyjaciele, William i ja. Ja siedzę, tyłem do otwartego szeroko okna, z Williamem na kolanach, reszta towarzystwa stoi, a raczej, trzymając się czego popadnie, jedną ręką lub zgoła oburącz, bezwolnie, pomyślałbyś, tańcząc, płynie w dół ulicy. Na przystanku w dzielnicy Alfama do tramwaju wsiada starsza pani, jak większość widywanych przeze mnie w Lizbonie starszych pań jednocześnie szykowna i skromna. Ustępuję jej miejsca, przy czym ruchem ręki, może mimiką twarzy, proszę o odrobinę miejsca obok dla mojego dziecka.  Niepotrzebnie, wiem. Starsza pani szybko mości Williama wygodnie między sobą a sąsiadką, otacza go ramieniem. Po babcinemu pilnuje, żeby nie wystawiał ręki przez okno. Uśmiecha się do niego ciepło i filuternie. Stuka lekko w Williamowe kolanko, William ufnie przytula się do niej, jak gdyby nigdy nic. Starsza pani głaszcze go po główce. Nie pada ani jedno słowo. Dwie linie ...