Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2010

"Więc to ona, ta jedyna, co go sobie nie wybrała gotowego, zupełnego."

Obraz
Część niedziel lubimy z mężem spędzać na zielonej trawce. Mamy taką niedaleko od domu, można dojść spacerkiem w 20 minut, jest trawa, są kwiaty, drzewa, jest woda i deptak. Lubimy leżeć sobie na kocu w cieniu wierzby, czytać, mąż czasem zasypia, patrzę sobie, jak wierzbowe cienie migają mu po twarzy :) I jest pięknie, zwyczajnie i po prostu! Nigdzie się człowiek nie spieszy, niczego nie musi załatwiać, o niczym myśleć, wyjmie sobie człowiek z torby brzoskwinię i ją sobie człowiek zje :) Można leżeć do góry brzuchem (a raczej, ostatnio - na boczku) i po raz dziesiąty czytać tę samą książkę pani Musierowicz. I po raz dziesiąty śmiać się jak głupek, czytając ten sam fragment :) Załączam dziś zdjęcie własnej persony z wczorajszego, niedzielnego wypadu. Niech blogowe ciocie wiedzą, jaki brzuszek pozdrawiają! Oto i on, w całej okazałości! Synek bardzo był akurat ruchliwy, tez tak chyba lubi sobie pobyć na powietrzu, a ja robiłam dla niego na szydełku kocyk. Wiecie, myślę sobie ostatnio o ty...

Synku...

Obraz
I już wszystko jasne - będziemy mieli syna! Rzecz nie ulega wątpliwości :) Byliśmy na badaniu w poniedziałek. Tutaj USG połówkowe odbywa się w innym miejscu niż klinika, do której zwykle jeździmy, całość trwa niespełna godzinę, a dziecko oglądają dwie osoby, robiąc przy tym z 50 zdjęć - małej wątróbce, małemu kręgosłupkowi, małym nereczkom :) Siedzieliśmy z mężem podczas całego badania jak na szpilkach (no, ja dla ścisłości leżałam jak na szpilkach), ale nasze obawy były niepotrzebne - słoneczko jest zdrowe i rośnie ładnie! Płeć podejrzano na końcu. A zaraz potem lekarka powiedziała, że dziecko jest niestety tak ułożone, że główki nie widać wystarczająco dobrze, żeby obejrzeć wszystkie jej szczegóły. I zaczęło się zamieszanie, zniżono kozetkę tak, że głowę miałam z pół metra niżej niż stopy, i nic. Kazano mi się położyć na lewym boku, i nic. Bardzo mi zależało, żeby jednak tę główkę dobrze obejrzano, choćbym sama miała na głowie stanąć, lekarka kazała mi się więc położyć mocno na lewym...

U teściowej

Obraz
Polecieliśmy ostatnio z mężem na tydzień do teściowej, do Oklahomy. Stąd częściowo moja nieobecność w tym miesiącu na blogach, wszak wyjazd to jedno, a do tego musi się człowiek przed takim wyjazdem spakować, a po wyjeździe - rozpakować :) Wyjazd był bardzo udany. Teściowa mieszka u swojego syna - brata bliźniaka mojego męża. Wokół mieszka mężowskie wujostwo i kuzynostwo. Latamy do mamy i brata raz w roku, poza tym spotykamy się u nas albo u drugiego brata mojego męża (mieszka w Los Angeles), albo u siostry (w Nowym Jorku). Pobyty u mamy mają jednak tę wielką zaletę, że kilka ulic dalej mieszka wujek - a wujek ma 74 lata i jest nieocenionym źródłem opowieści - umysł ma jak brzytwa! Wujek jest starszym bratem mojego teścia, nieżyjącego już od 17 lat. Na pierwszym zdjęciu widzimy moją teściową, mieszkała wtedy jeszcze w Indiach, była jeszcze panną. Bardzo lubię to zdjęcie. Śmiało patrzy w obiektyw, całe życie przed nią. Jeszcze nie wie, że za jakiś czas wyjdzie za tego pana: I że bardzo ...

Jedyny taki motyl

Obraz
Kiedy to się stało, szłam na zakupy, okrężną drogą, zieloną alejką. W aranżacji, której sama lepiej bym nie wymyśliła, w majowym słońcu, wśród śpiewu ptaków, poczułam coś, czego nie czułam nigdy przedtem. Delikatne zafalowanie, otarcie motyla; przelotne, minęło tak szybko jak się pojawiło. Przystanęłam i wpatrzyłam się w swój rosnący brzuch, na nowo odkrywając jego obecność. Myśl o tym, że właśnie po raz pierwszy poczułam swoje dziecko, była jak błyskawica, mimo że się tego jeszcze zupełnie nie spodziewałam - był dopiero początek 17-tego tygodnia, a to moja pierwsza ciąża. Zaczęłam iść dalej, motylek pojawił się znowu. Przystanęłam, zniknął. I tak jeszcze raz. Niewypowiedzianie piękne uczucie. Dokładnie tydzień temu, 26 maja, w Dzień Matki. Laurka od mojego maleńkiego, ukrytego pod siedmioma skórami dziecka :) Od tego czasu muśnięcia mojego motylka przybrały nieco na sile, są dłuższe i częstsze. Muśnięcia motyla, określenie tyle poetycznie wybujałe, co wyjątkowo trafne. I jeszcze odcz...