Dwa lata
Zupełnie nie umiałam wyobrazić sobie jego narodzin. Tego przejścia z życia do życia. Czas miał się zatrzymać - i ruszyć. Jak to możliwe, żeby tak wszystko zaraz umiało wskoczyć w odnośne trybiki?... Usta zaczerpną powietrza, płuca będą wiedziały, co z powietrzem zrobić... Czy to, co w moim dziecku jest mojemu dziecku niezbędne do życia, znajdzie sie bezszelestnie na z góry upatrzonych pozycjach? Czy kalejdoskopowe szkiełko z wdziękiem dołączy do szkiełka? Na stole operacyjnym dziewczyna w białym gieźle, z luźno zaplecionym warkoczem, z paznokciami bez lakieru, z bladą kreską na palcu w miejscu obrączki. Unieruchomiona, a gotowa do skoku. Głos "rodzi się William", a zaraz potem nade mną ślimaczek skulony w dłoniach chirurga. Zalękniony przybysz z innej planety, z wnętrza mnie. Cały. Zdrowy. Całuję jego czoło, mówię "cześć, synku". Wielkie, ciemne oczy wpatrują się we mnie mgliście, ale z najwyższą uwagą. Tkliwość rozsadza ...