Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2012

Borowik ślachetny

Obraz
- Idziesz na grzybki? - panowie sąsiedzi, sączący towarzysko piwko na tarasie domku nieopodal, zagadnęli mojego tatę. - Nieeee, ja tu mam dzisiaj swojego grzybka - wskazując na Williama odpowiedział z uśmiechem mój tata grzybiarz, człowiek anielsko cierpliwy i prawy, konsekwentnie zwany przeze mnie Ojcem Przewielebnym. - Nooo, borowik ślachetny - odparł jeden z sąsiadów, mój osobisty wujek Ślązak. - Ale broi jak szatan - dorzucił dyskretnie wujkowy towarzysz, pan Mietek. Tak pięknej urody dialog posłyszeć można było pewnego lipcowego ranka w moim Ulubionym Lesie, w którym to moi rodzice mają letniskowy domek. Pysznie drewniany, słodko niewielki, zbudowany od podstaw własnoręcznie, niespiesznie, dokładnie, przez mojego tatę. Kiedy rodzice kupowali tę działkę, był to po prostu kawałeczek pola, rżysko pod lasem, z którego moja mama godzinami wyczesywała grube, sztywne łodygi, wygrabiała kamienie. Dziś wokół domku rozpościera się bujna trawa, rosną brzozy, świerki, sosny i leszczyny sadzon...