Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2011

Akcent marynistyczny w naszym mieszkaniu

Obraz
Dzisiejsze przedpołudnie wypełniły mi roboty gospodarskie wszelakie! Później za to Williama spotkało szczęście w postaci odwiedzin jego japońskiej rówieśniczki. Sakura, bo tak Williamowa koleżanka ma na imię, cieszy się wielką sympatią mojego syna - syn śmieje się do niej towarzysko, spogląda nań z radością w oku, a nawet - uwaga, uwaga - głaszcze ją po głowie. Piękny to widok, taka dziewięciomiesięczna koleżeńska para. Biegnę już teraz ku mej pościeli bieluśkiej, świeżej, wykrochmalonej, pozdrawiając Was przed snem - - M. P.S. Willątko zapozowało dla Was w swojej nowej piżamce.

Ach, piątek!

Obraz
Piątek, piąteczek, od zawsze ulubiony mój dzień. Zasiadłam oto na naszej kanapce z małżonkiem u boku - wypoczywamy. Chałupka posprzątana, aż miło, słodycz weekendowa upieczona. Ku radości mężczyzny po mej prawicy wybór padł na ciastka z kawałkami czekolady. Wybór ciastek podyktowany był jednak po części tylko gustami małżonka - co równie istotne, przepis przewiduje wykorzystanie li i jedynie dwu jajeczek, a w lodówce jajeczne niedobory. Z szybkim ich nabyciem trudna sprawa, bo nabywamy jajka od kurek nie tylko nie zamkniętych w klatkach, ale całkiem swobodnie chadzających po tym padole. No, ale wracamy do piątku! Piąteczku! Piąteciny!... Pralka i zmywarka kojąco szumią (och, jak ja lubię ten przytulny, domowy, miarowy szum), kawa Inka w ulubionym kubku, na wyciągnięcie ręki ulubiony mąż. A w pokoju obok śpiący, oddychający miarowo, ulubiony syn. Szczęśliwie się składa, że pogoda dopisuje, a balkon posiada gniazdko elektryczne - piekę bowiem, gdy syn śpi, co wiąże się zasadniczo z wynos...