Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2010

William

Obraz
Drogie panie, a oto nasz syn - William Singh G. Zdjęcie świeżo zrobione, syn szczęśliwy po wizycie w barze mlecznym zasnął w swoim otulaczku-kokoniku. Jesteśmy z mężem tak zmęczeni jak nigdy dotąd - i jak nigdy dotąd szczęśliwi. Willuś urodził się w czwartek, 28. października, o 8:15, w Gdańsku. Kiedy leżałam na stole operacyjnym, przemiła pani anestezjolog powiedziała do mnie w pewnej chwili: "a teraz rodzi się William". Spojrzałam w górę i rzeczywiście, był tam, człowiek wydobyty z wnętrza mnie. Łączyła nas wyjątkowo gruba pępowina. Mąż i mama obserwowali całą operację zza dużej szyby. Mówią, że kiedy lekarz wyjął syna z brzucha, uniósł go do góry w dłoniach jak w scenie z "Króla Lwa". Śmiejemy się, że powinni puszczać w tym momencie z głośników: "It's a circle of life"... Później zobaczyłam go z bliska pierwszy raz i pocałowałam pierwszy raz. Mąż mógł przyjść do mnie z synem zaraz po tym, jak zostałam przewieziona z sali operacyjnej na salę poporodo...