Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2010

Ciasteczka, Biuro i dziesiąte zdjęcie

Obraz
Drogie dziewczyny, czekam sobie właśnie na pana, który ma przyjść obejrzeć naszą mikrofalówkę. Kilka dni temu chcieliśmy sobie zmiękczyć nieco wyjęte z lodówki masełko, a ona, niewdzęczna, zaczęła zionąć pomarańczowym ogniem niczym smok. Dzisiaj ma przyjść pan przysłany przez biuro, bo jak już pisałam wcześniej w związku z brudnymi z zewnątrz oknami, u nas wszystkie tego typu rzeczy załatwiać należy wyłącznie przez biuro - albo lepiej napisać tak: Biuro. Biuro jest organizmem iście kafkowskim. Nic nie rozumie, wyznacza jakąś datę, człowiek czeka, Biuro się nie pojawia, więc człowiek do Biura wraca, a Biuro znów nic nie rozumie, wyznacza nową datę... Nauczeni doświadczeniem nawet nie zadajemy sobie trudu, żeby do Biura dzwonić, do Biura należy pójść i upraszać Biuro o interwencję własnym zdesperowanym wyrazem twarzy. Upraszałam wczoraj, miało się dziś pojawić między 10tą a 12tą, naturalnie się nie pojawiło (człowiek nie ma już złudzeń), o 12.30 upraszałam znowu - ma być o 14ej, hehe... ...

Czekając na Cud

Obraz
Kiedy zamieściłam zdjęcie z testem ciążowym (pasek po prawej), przeczytałam od Was przemiłe komentarze. To zdjęcie jest dla mnie rzeczywiście wyjątkowe, zrobione może dwie godziny po tym, jak się dowiedziałam, że zostanę mamą. Dorobiło się nawet w tybie ekspresowym ramki! Dzisiaj opowiem Wam o tle tego zdjęcia, czyli o zestawie ubranek niemowlęcych, w których posiadanie weszliśmy z mężem kilka dni wcześniej :) Tak się bowiem składa, że przeczuwając fakt posiadania pod moim sercem małego lokatora - wybraliśmy się z mężem na zakupy (o brawuro!). Nie mając przy tym pojęcia, czy lokator okaże się dziewczynką czy chłopcem, przezornie zaopatrzyliśmy się w artykuły odzieżowe wielorakie :) Te błękitne mają charakter neutralny (no, pomijając kilka sztuk), różowe, wiadomo, są jednak zarezerwowane dla dziewcząt. Nie chcąc, żeby nasze dziecko (w tamtych dniach wielkości mikroskopijnej) uczuło się pokrzywdzone, staraliśmy się wybierać odzież sprawiedliwie, raz błękit, raz róż, raz sukienka, raz kos...

Po drugiej stronie lustra

Obraz
...i już znowu jestem po drugiej stronie lustra :) Swoją drogą, nie przestaje mnie zadziwiać to jak w ciągu zaledwie 17 godzin podróży można się przenieść tak bardzo w przestrzeni - no i w czasie w sumie też, bo cofnięcie zegarka choćby o te mizerne 9 godzin to jednak jest rewolucja dla ciała i umysłu :) I tak w jednej chwili wychodzę z domu w moim rodzinnym, psią miłością ukochanym mieście, z apteką za rogiem, piekarnią, warzywniakiem i kioskiem - a w chwili następnej pędzimy z mężem dziesięciopasmową autostradą, mijając palmy, hotele i niskie budynki z różnorakimi formami czyjegoś pomysłu na interes życia - jeden z nich należy do tępiciela karaluchów, ma na dachu takiego wielkiego złośliwego plastikowego pana przyglądającego się z lupą w ręku czemuś, co za chwilę wytępi (nie zmyślam - za każdym razem gdy koło niego przejeżdżamy czuję przed plastikowym panem lęk jak dziecko). Zjeżdżamy z autostrady, mijamy lokalne sklepy i restauracje, znajome trawniki, klomby z kwiatami i ławki, w ko...