Ciasteczka, Biuro i dziesiąte zdjęcie
Drogie dziewczyny, czekam sobie właśnie na pana, który ma przyjść obejrzeć naszą mikrofalówkę. Kilka dni temu chcieliśmy sobie zmiękczyć nieco wyjęte z lodówki masełko, a ona, niewdzęczna, zaczęła zionąć pomarańczowym ogniem niczym smok. Dzisiaj ma przyjść pan przysłany przez biuro, bo jak już pisałam wcześniej w związku z brudnymi z zewnątrz oknami, u nas wszystkie tego typu rzeczy załatwiać należy wyłącznie przez biuro - albo lepiej napisać tak: Biuro. Biuro jest organizmem iście kafkowskim. Nic nie rozumie, wyznacza jakąś datę, człowiek czeka, Biuro się nie pojawia, więc człowiek do Biura wraca, a Biuro znów nic nie rozumie, wyznacza nową datę... Nauczeni doświadczeniem nawet nie zadajemy sobie trudu, żeby do Biura dzwonić, do Biura należy pójść i upraszać Biuro o interwencję własnym zdesperowanym wyrazem twarzy. Upraszałam wczoraj, miało się dziś pojawić między 10tą a 12tą, naturalnie się nie pojawiło (człowiek nie ma już złudzeń), o 12.30 upraszałam znowu - ma być o 14ej, hehe... ...