O miejscu wyśnionym
Drogie dziewczyny, dziękujemy za życzenia pod poprzednim postem i tyle dobrych słów - bardzo, bardzo nam miło! Bardzo się cieszę, że piszecie, ten dialog to dla mnie najmilsza chyba strona prowadzenia bloga - dziękuję. Sprawa jest już zatem przesądzona - na pewno będzie jeszcze jeden post w temacie ślubnym, z większą ilością zdjęć. Przygotowuję sobie ostatnio różne albumy ze zdjęciami (wnioskując, że już wkrótce nie będzie na to czasu), więc będzie jak znalazł :) A tymczasem dziś historia inna, również osobliwa. Co robić, takie już te historie lubią być :) A było to tak: W moim rodzinnym mieście była sobie działka - działka budowlana, niewielka. Słoneczna działka, położona na wzgórzu. Działka należała do ostatnich niezabudowanych w mieście, innych wolnych działek trzeba by już szukać w okolicznych wsiach. Ta natomiast działka cieszyła się jeszcze miejskimi udogodnieniami - miała dostęp do gazu, prądu, kanalizacji, prowadziła do niej ulica oświetlona latarniami, trzy minuty zaś spacerk...