Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Codzienność - kwiecień/maj

Obraz
Jakiś czas temu stwierdziłyśmy z przyjaciółką, że to, czego po mojej przeprowadzce do Stanów najbardziej nam brakuje i za czym tęsknimy, to zwykła codzienność. Widok jej kwiatów z działki w wazonie, mojej nowej poszewki na poduszce, wiecie, co mam na myśli. Postanowiłyśmy temu zaradzić, wysyłając sobie na bieżąco zdjęcia drobiazgów. Nasunął mi się niedawno pewien wniosek - postanowiłam częścią tej codzienności podzielić się z Wami. Oto zatem moja codzienność w Hameryce, mój powszedni groch z kapustą! Zaczynamy od mojego osobistego zdjęcia miesiąca - uparł się w sklepie na tę poduszkę! I płynnie przechodzimy do tutejszych okoliczności przyrody w kwietniu. Kwitł tu wtedy bez: Różności zakwitły, i w ogóle wyglądało tu tak:       Lawenda przed spożywczym:  Moja wierna Hondzia, moje nogi ogumowane, bez których w tym kraju ani rusz, pozuje wśród tej bujnej wiosennej zieleni: A nasza wynajmowana chałupa prezentowała się ...

Ci, co więcej widzą, słyszą i czują, a także do czego przydała nam się latarka

Obraz
Willuuuuuś, synu złoty, przynieś latarkę, ale tak szybko, co? No, w tej szufladzie pod ekspresem do kawy. Poświeć tutaj. I co? Ile widzisz kresek? Tak? Dwie widzisz? No, ja też dwie widzę, ta taka blada, ale też ją widzisz, tak? Willuniu, wiewiórko słodka, ja jestem w ciąży!!! Taka, proszę Państwa, sytuacja miała miejsce w naszym domu dwa miesiące temu. W drugi trymestr wkraczam bogatsza o jeden zaledwie kilogram i doświadczenie zgoła inne od poprzedniego - tak niedobrze całymi tygodniami nie było mi jeszcze nigdy w życiu! Chodzę spać z kurami, ponieważ śpiąc nie czuję, że mi niedobrze. To jedno można powiedzieć, że jestem bardzo wypoczęta. I jeszcze bardzo szczęśliwa, nawet jak nie wiem, jak mi z tej niedobrzości na imię. U syna złotego jednoznacznie zdiagnozowano autyzm. I muszę Wam powiedzieć, że trzęsienia ziemi nie było. Trąby jerychońskie nie dały się słyszeć. Właściwie nie zmieniło się nic. Oprócz tego, że teraz w środy chodzimy na terapię z przesympatycznym panem Aaron...