William

Drogie panie, a oto nasz syn - William Singh G.
Zdjęcie świeżo zrobione, syn szczęśliwy po wizycie w barze mlecznym zasnął w swoim otulaczku-kokoniku.
Jesteśmy z mężem tak zmęczeni jak nigdy dotąd - i jak nigdy dotąd szczęśliwi.
Willuś urodził się w czwartek, 28. października, o 8:15, w Gdańsku. Kiedy leżałam na stole operacyjnym, przemiła pani anestezjolog powiedziała do mnie w pewnej chwili: "a teraz rodzi się William". Spojrzałam w górę i rzeczywiście, był tam, człowiek wydobyty z wnętrza mnie.
Łączyła nas wyjątkowo gruba pępowina.
Mąż i mama obserwowali całą operację zza dużej szyby. Mówią, że kiedy lekarz wyjął syna z brzucha, uniósł go do góry w dłoniach jak w scenie z "Króla Lwa". Śmiejemy się, że powinni puszczać w tym momencie z głośników: "It's a circle of life"...
Później zobaczyłam go z bliska pierwszy raz i pocałowałam pierwszy raz. Mąż mógł przyjść do mnie z synem zaraz po tym, jak zostałam przewieziona z sali operacyjnej na salę poporodową, kiedy tylko złożono mi na powrót ciało w jedno. A z mężem i synem przyszła do mnie mama, a zaraz po nich tata i brat. I tak zostaliśmy do wieczora razem. W szóstkę. Takie nasze małe, ciche, rodzinne święto.
Od niedzieli jesteśmy w domu. Nasze życie już zmieniło się nie do poznania. Patrzymy niewyspanymi oczami na tego syna naszego i nie możemy uwierzyć, że go mamy, i jesteśmy tacy szczęśliwi.
Dziękujemy Wam za życzenia i za dobre myśli. Postaram się napisać więcej za jakiś czas. Ściskamy Was tymczasem w trojkę! M.
Życzę Wam byście zawsze byli szczęśliwi,no i może troszkę mniej zmęczeni;-)))
OdpowiedzUsuńCudo wręcz!!! Gratuluję Rodzicom i życzę dużo siły, szcześcia i SNU :)))!!!
OdpowiedzUsuńpozdr
13ka
ps
I tak gwoli wyjaśnienia:
Marchwio Kochana czasy głębokiej komuny minęły już dawnoooo. Rodziłam młodego 8 lat temu w osobnej sali z łazienką i rodzinnym porodem, mąż cały czas był przy mnie, podobnie jak lekarka, położna i anestezjolog gotowy do wpakowania mi igły w kręgosłup. Wszystko odbywało się w PAŃSTWOWYM szpitalu bez łapówek ;))).
Cudowny pralinek!!! Gratuluje:)
OdpowiedzUsuńSnu i wypoczynku.
Sciskam goraco:)
Wow, gratulacje raz jeszcze. Ale śniady ten Wasz królewicz :). Będzie łamał serca dziewczynom, już teraz widać :)
OdpowiedzUsuńPzdr
Michalina
PS.
Ja też małam cesarkę i rodzilam w państwowym i miałam swój pokoik dla siebie i też bez łapówek - więc da się :)
Marchewko, Marchewuniu, nawet nie wiesz jak czekałam na tę wiadomość- gratuluję z całego serca.
OdpowiedzUsuńWaszej, już, Trójce, życzę tylko przespanych nocy, zawsze pełnego baru mlecznego, tylko pachnących pieluszek ;) i wszystkiego czego pragniecie, a przede wszystkim zdrowia Wiliama :)
Buziaki Kochani :*
I zyczę,aby teraz kazdego dnia było u Was takie małe rodzinne święto...ciche pewnie nie będzie,ale to da się znieść:):):)...wiem coś o tym!!
OdpowiedzUsuńRośnijcie zdrowo!!
Pozdrawiam!
Gratuluję serdecznie! piękny synek:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie!
Barbaratoja, dziękujemy! A zmęczenie pewnie będzie się jakiś czas jeszcze (długi) utrzymywać, ale co tam, damy radę! :)
OdpowiedzUsuń13ka, no właśnie, sen to u nas ostatnio towar mocno deficytowy :)
A co do porodu... O ludzki poród fizjologiczny nietrudno, sprawa ma się niestety nadal inaczej jeśli chodzi o cesarskie cięcie. W moim mieście mąż nie ma mozliwości obserwowania cesarki, dziecko widzi przez chwilę po narodzinach, a potem może je odwiedzić dopiero następnego dnia, jeśli pielęgniarka wywiezie je do sali odwiedzin (bo mama po cesarce, wiadomo, nie rusza się za bardzo). Na czas pobytu żony w szpitalu mąż nie ma do niej dostępu (chyba że już się rusza i może dojść o własnych siłach do sali odwiedzin). Mama dziecko widzi po raz pierwszy od porodu po dobie. Łapówkami się brzydzę. Pisałam o tym wszystkim dlatego, że bardzo mnie sytuacja cesarek bulwersuje, tak rodziły moje koleżanki... No ale usuwam, bo i po co o tym pisać... Ślę pozdrowienia!
Monika, Pralinek i ja dziękujemy z serca!
Michalina, Willuś jest z dnia na dzień coraz bardziej śniady, co bardzo mnie cieszy :)
A o cesarkach pisałam już własnie do 13ki...
Pozdrowienia!
Kasia, dziękuję bardzo, bardzo! Bar mleczny powoli się zapełnia, hehe, jeszcze tylko przespanych nocy nam brakuje :) Ślę buziaki!
Kaja, dziękujemy! No cicho już rzeczywiście nie jest, ale za to nadal radośnie :) Ściskamy!
OdpowiedzUsuńOla, dziękujemy! Synek dziękuje za komplementy :)
Marchewkusiu!
OdpowiedzUsuńNie umiem tego nazwać, cóż to za zjawisko nadprzyrodzone! ale- nie znając Cię nic a nic - właśnie czytając tak dłuuugo wyczekiwanej informacji - popłynęły mi najszczersze łzy szczęścia i wzruszeni! Tak się przecieszę, że już Willuś jest z Wami ( nami, hihi) i , że wszystko szczęśliwie poszło!:)
Doświadczyłam sama tego uczucia szczęścia , kiedy to właśnie zostaje się MAMĄ i już na zawsze się nią pozostaje!
Jejciu, tak się cieszę!
Synuś jest jak malowany! kurczaczek nasz mały! a jaki zadowolony!:) Cudo! Gratulacje dla szczęśliwych rodziców!
Porody w kwestii "fizycznej" to osobny temat ;) Żadna opcja nie jest idealna ;) choć ja w chwilę po swoim naturalnym, powiedziałam sobie, że next time tylko cesarka :) Na szczęście wszystko co mało miłe z tego dnia szybko się zapomina:)
A w bezsenne, przerywane noce pomyśl , że bynajmniej nie jesteś w tym osamotniona :) choćby ja- mama roczniaka - dzielę nadal podobny los :/
całuję całą szczęśliwą trójkę!!!!
Pa!
Marchewko kochana, cieszę się razem z Wami i życzę, aby Wasz śliczny synek dawał się czasami wyspać;) Pozdrawiam z całego serca:)))
OdpowiedzUsuńGratuluje z całego serduszka!:)
OdpowiedzUsuńMarchewuś moja kochana,urodziłaś ślicznego synka!
OdpowiedzUsuńRaduję się razem z Wami tym największym szczęściem na świecie.
Ściskam całą trójeczkę :*
Czekałam na tą wiadomość od dawna i się doczekałam.
OdpowiedzUsuńGratuluję Kochana słodkiego szczęścia.
Pozdrawiam
Kochana
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo mocno Cie ściskam.
I ogromnie się ciesze.
Synuś prześliczny.
Trzymajcie sie ciepło
Marchwio Moja Kochana! Biegne i ja z bukietem zyczen dla Ciebie,Meza i Syneczka slicznego! Jeden jego usmiech wynagrodzi Ci kazda niedospana noc! Ciesze sie razem z Wami!
OdpowiedzUsuńUsciski!
Williamku! Witaj na świecie! A Rodzicom serdecznie gratuluję!
OdpowiedzUsuńCzytając Twój wpis łezka mi się w oku zakręciła. Jeszcze niedawno gratulowałaś mi córeczki, a teraz Ty zostałaś Mamą. Masz przeuroczego Synka: ta karnacja, te włoski!
Przesyłam pozytywne fluidy i trzymam kciuki za Was.
Pozdrawiam serdecznie!
Maleństwo przepiękne! Gratulacje! Wszystkiego dobrego! P.S. Super, że tak szybko napisałaś i wstawiłaś zdjęcie:) bo my (tzn. ja, ale podejrzewam, że inne dziewczyny też) tu już umierałyśmy z ciekawości:) Weronika
OdpowiedzUsuńGratuluje serdecznie:) Prawdziwy Cud:) Życzę Wam dużo spokoju i ciepełka:)
OdpowiedzUsuńKochana, moje gratulacje najserdeczniejsze!!
OdpowiedzUsuńPralinek sliczny:), zycze by niedlugo dal Wam troche dluzej pospac;).
Trzymam kciuki, milego poznawania sie nawzajem:). Usciski!
Gratulacje, gratulacje jest cudem
OdpowiedzUsuńBuziolki w nosek i ide czytac Twoja historię dalej.
Z całego serducha gratuluję!:))))))Bardzo ucieszył mnie ten wpis!:))))
OdpowiedzUsuńNiech maluszek zdrowo rośnie!:))
Marchewko, gratulacje!!! William jest przecudny! I tak slodko spi :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cala Wasza trojke bardzo bardzo serdecznie!
Usciski :)
Słodziak mały! Mój taki był prawie 2,5 roku temu... :) Życzę Wam zdrowia, dużo spokoju i cierpliwości i jak najmniej nieprzespanych nocy! :))
OdpowiedzUsuńMarcheweczko - najszczersze gratulacje!!!! I uściski czułe wysyłam Wam a dla maleńkiego - buziaka w czółko od zielonej cioci:)
OdpowiedzUsuńWitam! przypadkiem znalazłam się tutaj :) i widzę wielkie szczęście. Śliczny synuś, gratuluję i życzę dużo zdrowia. Jeszcze tu zerknę nie raz :))Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńWitaj kochana :) Tak mi sie przypomnialo , ze chyba mialas sie rozpakowac ;) Gratulacje ogromniaste i tysiac buziakow dla maluszka xxxxx
OdpowiedzUsuńPrzecudny jest chlopak :) No i od razu taki ladny , moj po sn wygladal jakby czolg po nim przejechal hahaha no i wlochaty bardziej byl i bialo-szary :)))teraz juz wyprzystojnial , choc plamke na czole dalej ma , no mowie ci paskud byl straszny ale jak patrze na te zdjecia to az mnie cos w sercu sciska, dla mnie byl najcudniejszy i zal mi , ze tak szybko rosnie ...
Tak jak poprzedniczki , zycze Wam snu i cierpliwosci ,bo te male aniolki potrafia dac w kosc ;)))szczegolnie przemeczonym i niedoswiadczonym rodzicom .Czasem mam ochote mojego terroryste w szafie zamknac i uciec z domu hihihihi choc ogolnie co tu duzo mowic , jest bosko i juz oswiadczylam rodzinie , ze jak wyram w totka to jeszcze 2-3 urodze ;)
Wiesz ze pewnie padasz na twarz i pisac ci sie nie chce , wiec moze choc kilka nowych fotek wstawisz?
Buziaki
Marchewko, to ja znowu:) Wiem, że nowe obowiązki nie pozostawiają za wiele czasu na inne przyjemności;) ale może napisałabyś, co słychać? Mam nadzieję, że wszystko w porządku... Pozdrawiam bardzo cieplutko:)
OdpowiedzUsuń