Gdy za serce uchwyt chwyta...


... to rzecz musi być nabyta!

Prezentuję Wam kawałek naszego nowego stolika okołokanapowego, któren to stolik ma jeszcze brata bliźniaka oraz starszego brata przedkanapowego. Bracia są piękni. Ujrzałam ich w sklepie i miłością nagłą zapałałam do wszystkich trzech (a właściwie do braci tych braci - pokrętne me tłumaczenia, pokrętne - gdyż na moich musiałam czekać 4 tygodnie). Przyjechali już jakiś czas temu (tylko pisać nie było kiedy!), całe ich sto kilo drewna, ciepłego, pięknego drewna. Wzruszona byłam niepomiernie gdy się rodzili z wielkich pudeł i z warstw styropianów, chodziłam wkoło, gładziłam, głaskałam. Pokażę jeszcze na pewno zdjęcia bardziej, ujmijmy to, całościowe, dziś tylko szybko foto z uchwytem w roli głównej. Ach, mamy już drugą w nocy, ostatnio o takich godzinach wyczynowych chodzę spać. Za to jutro (a właściwie dziś) lecę z Williamem do centrum odnowy, heh, biologicznej, czyli do domu rodzinnego, gdzie wyśpię się do syta i najem bez umiaru obiadami ugotowanymi nie przeze mnie, gdzie nie będzie zydelków do kuchennej wyspy do nocnego skręcania (małżonek pracuje ostatnio do równie wyczynowych godzin, szczęściem w domu), ani dywanów/hortensji/talerzy/śmietników kuchennych/lamp/pierzyn do przytaszczenia na wózku niemowlęcym (wypełnionym, skądinąd, synem). Trzymajcie za nas kciuki, po raz pierwszy lecimy sami (małżonek w tym czasie roboczo leci do Stanów).

Miłe, jesienne pozdrowienia! M.

P.S. I jeszcze zdjęcie mojej miłości największej, dwuzębnej.

Komentarze

  1. Miłość dwuzębna przecudna!!!Do zacałowania :)
    Ale i uchwyt niczego sobie.Czekam na zdjęcia całości a tymczasem życzę Wam udanego lotu i pobytu w rodzinnych stronach.

    Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, jaki Will już duży mężczyzna :)))
    Życzę najlepszej obsług w tym centrum domowym. Wypocznij za wszystkie czasy :))))No i nacieszcie się z Willim piękną polską jesienią :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczytałam sobie stare posty i strasznie się zmęczyłam przeprowadzkami:) Och, nie bój, nie bój - szczęście już niedługo zacznie prezentować paszczękę rekina i kąsać wszystko co w zasięgu ręki. Dobrej podróży!

    OdpowiedzUsuń
  4. dzieki ze mnie odwiedzilas, szkoda ze to prawda bo ja i tak mialam duze stopy a teraz to juz zwyczajnie kajaki :)
    fajna ta milosc dwuzebna.

    OdpowiedzUsuń
  5. kochanie a skąd u maluszka wirus ?
    jesteście w polsce czy londku? i pisz kochana pisz co u ciebie - buziaki m.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny, dziękuję za komentarze!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż