Jeżeli porcelana...

W uwitym przez siebie gnieździe, w Sopocie, na angielskiej kanapie, William studiuje mapę Stanów

 

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?


Stanisław Barańczak


Bardzo, bardzo osobiście odebrałam ten wiersz Barańczaka, gdy tak na niego natrafiłam dziś przy regale. Przeprowadzamy się. W okolice Seattle. Piszę - "w okolice" ponieważ nie wiem jeszcze dokładnie, gdzie. Na pierwsze dwa miesiące z hakiem dostaniemy w użytkowanie urządzone mieszkanie, za które zapłaci praca męża. W tym czasie ocenimy, gdzie chcemy wynająć mieszkanie (domek? pewnie domek) już sami. W Seattle - tak się złożyło - nigdy nie byłam. No to będę, już niedługo, a w mieście Bellevue, a może Redmond, będę nawet gotowała obiady. I robiła pranie, i czytała synkowi książki przed snem.

Kto by pomyślał? Powrotu do Stanów nie mieliśmy w planach - ani ja, ani mąż. Przeprowadzając się do Europy byliśmy pewni, że to w jedną stronę. Czy do tych Stanów to na długo? Nie wiemy.

Tym razem jestem w lepszej sytuacji od pana Barańczaka. Praca zapewnia mężowi kontener morski, dorzuca kontener lotniczy. Tak więc co tylko zechcę, podąży za nami. Obiady w USA dalej będziemy jeść z porcelany Karolina Castel. Powinna przetrwać -  panowie, którzy przyjadą do nas pierwszego lipca sami ją zapakują, ponoć porządnie, a później, na miejscu, inni panowie - rozpakują. A jeśli taka będzie moja wola, to i załadują ją całą prosto do amerykańskich kuchennych szafek. Jeśli odwrócę głowę, gdy pierwszy talerz będzie znikał w folii bąbelkowej, to czy zakręci mi się w głowie, gdy zobaczę ten sam porządek kuchennego świata w nowym miejscu?...

Z książkami też mam łatwiej. Korzystając z kontenerowych dobrodziejstw zamawiam więcej i więcej książek, dla siebie i dla syna. W zeszłym tygodniu składowałam wszystko to, co przychodziło, pod jedną ścianą, w stosach. Przemknęło mi przez głowę pytanie o wytrzymałość stropu. Dziesiątki książek dołączą w tym tygodniu. Wiem, czym była przeprowadzka z jedną walizką. Tym razem jestem szczęściarą.

Tylko te ostatnie linijki, te ostatnie niepokojące linijki.

Nad tym czuciem się jak u siebie w domu będę pracować - zawsze to łatwiej, gdy będą nas otaczać znajome sprzęty. A w Polsce -

- uwaga, uwaga -

a w Polsce chcemy zbudować na naszej działce niewielki dom.
I dlatego nie wszystko, co mamy, popłynie za nami do Stanów. Część zostanie, i będzie nas wypatrywać - przed Bożym Narodzeniem, Wielkanocą i latem.
Bombki i zające zostają. Fotel, wygodny, zostaje, zaczeka.

Ja biorę, co przynosi życie. Wiatr niesie nas dziś do stanu Waszyngton, to płynę z wiatrem (dziękuję Ci, Dorotko, za ten wiatr). Był nawet, kiedyś, taki post.

Kłaniam się Wam i zmykam! Czy macie, Moje Drogie, jakieś propozyce książek dla Williama na tę emigrację? Nagromadziłam ich już naprawdę dużo, ale inspiracji nigdy dość.



 

Komentarze

  1. I znów navigare.... Zbliżasz się, i znów oddalasz... a ja się starzeję w tym wypatrywaniu Ciebie z mojego brzegu :(
    Ale cóż, nie wędrujesz sama, ibi Gajus ubi Gaja:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Navigare, navigare... odpływ, przypływ, odpływ... czysta prawda. No ale w końcu wodnikami jesteśmy, oboje :))

      Usuń
    2. A może ubi Caius ibi Caia? Jejku, łacinę miałam 31 lat temu:))))
      Wodnikami, powiadasz? A to ciekawe, moi domowi wodnicy raczej nie lubią daleko wypływać na morza:)))

      Usuń
  2. Witaj
    Piękny wiersz. Oj daleko Cię wywieje, myślę jednak, że to będą dobre wiatry.
    Co do książeczek to my ostatnio zaczytujemy się serią Pan Pierdziołka. Śmieszne wierszyki i rymowanki ( bardzo przypominają mi czasy mojego dzieciństwa )
    Widzę, ze Poczytaj mi mamo już macie. Polecam jeszcze serię Mary Poppins, stara ale sprawdzona pozycja.
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł "Pan Pierdziołka" przemknął mi gdzieś przez świadomość, bardzo w moim guście :)) Muszę się przyjrzeć. "Poczytaj..." mamy rzeczywiście całość, i większość tych pobocznych publikacji też. Mary Poppins! To prawda, zapomniałabym. Mąż jak chce niech czyta Williamowi w oryginale, ja się zaopatruję w tłumaczenia, wolę Williamowi czytać po polsku :) Uściski!

      Usuń
  3. "Dom jest tam gdzie my jesteśmy" - i tego się trzymaj. Gdziekolwiek będziecie razem tam możecie stworzyć swój azyl, siedlisko, swój świat. Wszak to właśnie buduję się z miłości. I nie zapomnij pokazać nam trochę tego Waszego świata.
    Cieszę się, że możesz zabrać duży bagaż - ja nie wyobrażam sobie przeprowadzki bez moich książek (a mam ich naprawdę sporo). Wszystkiego dobrego na nowym lądzie.
    Pozdrawiam
    DDorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Dorotko. Mam zamiar popisać trochę o tych Stanach, widzę, jaką frajdę sprawia mi czytanie relacji Polek mieszkających w miejscach, w których nigdy nie byłam - albo byłam, ale krótko. Zobaczymy, co z tego zamiaru wyniknie, bo ze mną różnie bywa, ale myśl JEST :)

      Usuń
  4. moja mała marchewczko
    dzięki bogu za internet dzięki bogu za technologie dzięki bogu za to ze jesteś mądrą kobietą dla której najważniejsze jest to aby tworzyć WAS - synuś ty i mąż - to jest wasza siła wasze dobro
    wiem ze znowu będziesz tęsknić wiem ze będzie ciężko mimo synusia i mężusia wiem
    daltego nigdy nie miałam tej odwagi tej sily aby wyruszyć za mężem za jego kolejnymi pracami - jest podejrzewam jak twój
    programistą (java) dzisiaj mam kontrakt do grudnia - jest na miejscu
    nie wiem co będzie dalej :(
    mam córkę która idzie do liceum i syna który idzie do pierwszej klasy - nie umiem zburzyć ich świata tu i teraz gdzie są
    cieszę się z domku budowanego tutaj - to będzie taka mała kotwica na te święta i urlopy - oby było ich wystarczająco dużo życzę tobie kochanie radości z poznawania nowego miejsca - to kolejne doświadczenie i cieszę się że książki i porcelana mogą być z Wami :)
    jedyne o co mogę prosić to o to abyś mimo braku czasu pisała częściej
    żałuję że nie udało nam się spotkać na mojej wsi wesołej i spokojnej :) niezmiennie serdecznie Was zaoraszm
    m.

    OdpowiedzUsuń
  5. very informative post for me as I am always looking for new content that can help me and my knowledge grow better.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jstem zainspirowana Twoja strona aaaaa!!!Pozdrowienia ze stanu Waszyngton;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, naprawdę bardzo mi miło! Po tych kilku dniach deszczu i chmur nie spodziewałam się, że tak ładnie, słonecznie jeszcze się tu u nas zrobi, a jednak :) Oby jak najdłużej :)

      Usuń
    2. Widac z u nas zawitala zlota jesien ;) Pozdrowienia i milego dnia!

      Usuń
  7. Poruszający wpis. Pozdrowienia z jesiennego Sopotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka miła niespodzianka! Dziękuję. Myślę o Sopocie często, jesienią był taki piękny.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż