Babcia Ajay'a

W Krakowie, w maju
Kiedy wprowadzaliśmy się do naszego Hotelu Robotniczego, szczodrze zapewnionego nam na te pierwsze miesiące przez Microsoft, panowie montowali jeszcze w oknach żaluzje. Całość była nowa i świeża, na ścianie prężyło się hasło Liv Bel Red, przed wejściem do budynku entuzjastycznie majtały na wietrze balony, niebieskie, pomarańczowe i żółte. Budynek nowoczesny, z aluzjami do natury, przed budynkiem beton, dużo betonu, parę wylanych z betonu ławek, kilka rachitycznych drzewek, bliżej ścian budynku całkiem zmyślne krzaczki truskawek i walcząca o przetrwanie trawa. Naprzeciwko dwa pozostałe skrzydła kompleksu, jeszcze na etapie budowy, prowizoryczny płot z siatki, tablice informacyjne, pomarańczowe kaski.

Babcię Ajay’a poznałam bardzo wcześnie. Niosłam siatki z zakupami, ona przytrzymała mi drzwi do klatki. Drugi raz zobaczyłam ją pod wieczór. Namalował się przede mną taki obrazek: budowa, siatka, tu nieśmiałe doniczki na świeżych parapetach, tu jeszcze budynki-wydmuszki, a na pierwszym planie, na betonowej ławce, tkwi majestatycznie starsza, drobna kobieta w fantastycznie kolorowym sari, dziarsko podwiewanym przez wiatr.

Następnego dnia usiadła na ławce z Ajay’em i z psem. Ajay, lat 6 i trzy czwarte, trójkątna buzia, wielkie oczy i braki w mlecznym uzębieniu. Pies – chudy i wesoły, Lucky. Ajay słucha na smartfonie piosenek i jest mocno zgorszony podrygującą w rytm muzyki babcią („babcia, ty masz 67 lat”). Babcia podryguje nadal i głośno się z Ajay’a śmieje („Ajay, ja za dwadzieścia lat dalej będę tańczyć”).

Z tą babcią bardzo mi po drodze, to jasne, a Williamowi, lat 4 i trzy czwarte, z Ajay’em. Mama Ajay’a dojeżdża do pracy do Seattle, więc w tygodniu z Ajay’em jest babcia.

Są wakacje, zwykle słyszę tych dwoje (plus psa) pod naszymi oknami tuż po 10ej. Schodzimy, William i ja, chłopcy trochę grają w piłkę, trochę się nudzą. Potem Ajay przychodzi do nas, grają z Williamem w planszówki, bawią się klockami. Albo William odwiedza Ajay’a i ogląda z nim kreskówkę, trzymając go ze strachu za rękę. Ja siedzę na ich podłodze jak na własnej, wyglądam przez wielkie okno na swojski beton i drzewka jakby mniej wątłe, z miską w jednej ręce i widelcem w drugiej.

Babcia Ajay’a cudownie gotuje (nigdy bym na to nie wpadła, żeby połączyć kapustę z kokosem, a tu się okazuje, że południe Indii robi to z wielkim powodzeniem), śmieje się często, głośno i szczerze. Jest także, całkiem przy okazji, emerytowanym nauczycielem uniwersyteckim - przez ponad 30 lat wykładała historię. Grubo po sześćdziesiątce zapisała się na ekonomię i prawie ją skończyła. No i ma trzykołowy rower z koszykiem z tyłu, w którym kiedyś trzymała Ajay’a, a w którym teraz Ajay trzyma piłki. Musielibyście ją zobaczyć, jak gna na tym rowerze, w sandałach, w tym sari w kolorach tęczy.

Kilka tygodni temu zaszczepiłam Williama na ospę, bo tu to konieczne. William zareagował ostrą, utrzymującą się przez kilka dni gorączką. Po tych kilku dniach spotykam babcię Ajay’a i babcia od razu mnie pyta, co się stało. Mówię, że William był chory, że 40 stopni. A ona na to: to czemu po mnie nie przyszłaś? Nie masz tu mamy, następnym razem od razu po mnie przyjdź.

A wczoraj wychodzę z Williamem od Ajay’a i wspominam, że Pratap na kilka dni służbowo w Nowym Jorku. Wielkie oczy spoglądają na mnie czujnie zza okularów i słyszę: jeśli tylko będzie ci z Williamem w nowym domu nieswojo to pamiętaj, że my mamy dużą rozkładaną kanapę. 

Kluska w gardle, Panie i Panowie, zwyczajna emigracyjna kluska.

Gorąco Was pozdrawiam,
Wasza M.

Komentarze

  1. Zaraziłaś mnie tą kluską w gardle. Wspaniała kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny człowiek na Waszej drodze.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dobrze ze macie zawsze dobre anioły w waszych wedrówkach
    pozdrawiam ciebie i księcia - a na dodatek serdecznei pozdrawiam
    babcie na rowerze (w wiku mojej mamci) jej wnusia i oczywiscie PIESA :)
    dobrze ze sie odezwalastesknimy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jA TEZ ZAPRASZAM DO pUYALLUP,WA.Mam 3 dzieci 2 dziewczynk 3 i 5 latei i chlopca 6 lat.

      Usuń
  5. WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROCZKU 2016!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż