Gołębie

William, Papa i Toby



Kilka ostatnich dni spędziliśmy w Oklahomie. To w Oklahomie urodził się mój mąż, tam mieszka jego mama i brat oraz dalsza rodzina. To tam zjeżdżamy się wszyscy raz na jakiś czas, żeby pobyć razem. Pobyć razem, czyli zjeść ciasto z pekanami i samosy mamy, czasem jedno po drugim. Pograć w Scrabble (jedząc ciasto z pekanami i samosy), gdzie pod koniec przechodzi nawet "yir" jako "year" (moja ulubiona faza rozgrywek). A są i tacy, palcem wytykać nie będę, co forsują uprawomocnienie słów "oi" i "yo".

Mój mąż ma siostrę oraz dwóch braci, w tym brata bliźniaka. Nikt z rodzeństwa mojego męża nie ma dzieci. Jest tylko nasz William. Oj, jak ten rodzynek ma tam dobrze. 

Stałym punktem naszych pobytów w Oklahomie jest wizyta u Nany i Papy. Łączą nas z nimi zawiłe więzi. Mówiąc najkrócej, jak się da - Nana i Papa to dziadkowie Wujka Craiga. Wujek Craig to partner siostry mojego męża, pieszczotliwie zwanej Ciocią Bebą. Ciocia Beba i Wujek Craig, razem od grubo ponad 20 lat. Szaleńcy, co to potrafią jechać autem 3 dni, żeby zobaczyć Williama. W aucie mają zawsze gitary i feerię innych instrumentów. Do czego wrócimy za chwilę.

Nana i Papa są małżeństwem od niespełna 74 lat. Tak, tak, dobrze czytacie, Kochani - 74. Od początku małżeństwa mieszkają w swoim maleńkim domku w Oklahoma City, takim z gankiem i siatkowymi drzwiami, i z garażem przerobionym na sypialnię. Nana ma zawsze idealnie ułożone włosy, zawsze. Na ścianach mnożą się zdjęcia i pamiątki rodzinne - Nana i Papa mają dużo dzieci i wnuków. Na lodówce przypięty magnesami wisi rysunek Williama.

Wczoraj Nana opowiadała mi o tym, jak to karmi ziarnem ptaki przed swoim domem. Przez wiele lat przylatywała do nich ta sama para gołębi, od pewnego czasu przylatuje już tylko jeden.

Ta historia, opowiedziana w tym domu, w tej kuchni, mocno chwyciła mnie za serce.

Zostawiam Wam z piosenką Cioci Beby i Wujka Craiga, z Naną, Papą i ich domkiem w Oklahomie:

Book of Love

Wasza M.

Komentarze

  1. Witam.piekna piosenka i piekna opowiesc.tyle lat razem.rozczulajace.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. zasłuchałam się w tej piosence, klimat niesamowity.

    a co do gołebi... no cóż, życie ulotne i nie trwa wiecznie.
    ja pracuje w domu starców, gdzie co jakiś czas żegnamy się na zwawsze z kolejną babcią lub dziadkiem. oswajam się z myślą, że pewnego dnia...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Przepraszam za spóźnienie