Przepraszam za spóźnienie
Przepraszam za spóźnienie. Za nie-pisanie, za nie-obecność - przepraszam.
W przypływie przepływu myśli przez palce, na fali wzruszenia możnością pisania (o czym później) - piszę.
W najzwyklejszą niedzielną noc, w raptownym lutym - w czasie kradzionym, czyli jedynym, jaki jest - jestem.
Rety, jak się cieszę!
I ja się cieszę. Bardzo! Sama przygnieciona ogromem ludzkiej biedy wokół i jakąś nieokreśloną trwogą poczułam bezsens własnej "twórczości". Real nie daje ani chwili beztroski. Nawet sny coraz bardziej męczące, jeśli da się w ogóle zasnąć. Chyba nigdy w życiu nie byłam ani w procencie taką pesymistką. A u was jak? Słonko? Zdrówko? Dobre myśli?
OdpowiedzUsuńLewkoniku, myślałam o Tobie! Zobaczmy się tej jesieni, dobrze? Wracam, z synami, z tułaczki.
OdpowiedzUsuńDałaś mi teraz do myślenia. Ja tu jestem i się nigdzie nie ruszam, bez względu na porę roku będę wypatrywać!
UsuńMelduję się, że też jestem:)pozdrowienia
OdpowiedzUsuńJa też jestem i czekam na więcej...
OdpowiedzUsuńJak pięknie myśleć o Tobie, i tak zajrzeć i wiedzieć że jesteś....czekam na wszystkie twoje słowa..
OdpowiedzUsuńI ja jestem
OdpowiedzUsuńja tez jestem
OdpowiedzUsuń