Przepraszam za spóźnienie

 


Przepraszam za spóźnienie. Za nie-pisanie, za nie-obecność - przepraszam.

W przypływie przepływu myśli przez palce, na fali wzruszenia możnością pisania (o czym później) - piszę. 

W najzwyklejszą niedzielną noc, w raptownym lutym - w czasie kradzionym, czyli jedynym, jaki jest - jestem. 

Rety, jak się cieszę!

 

Komentarze

  1. I ja się cieszę. Bardzo! Sama przygnieciona ogromem ludzkiej biedy wokół i jakąś nieokreśloną trwogą poczułam bezsens własnej "twórczości". Real nie daje ani chwili beztroski. Nawet sny coraz bardziej męczące, jeśli da się w ogóle zasnąć. Chyba nigdy w życiu nie byłam ani w procencie taką pesymistką. A u was jak? Słonko? Zdrówko? Dobre myśli?

    OdpowiedzUsuń
  2. Lewkoniku, myślałam o Tobie! Zobaczmy się tej jesieni, dobrze? Wracam, z synami, z tułaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałaś mi teraz do myślenia. Ja tu jestem i się nigdzie nie ruszam, bez względu na porę roku będę wypatrywać!

      Usuń
  3. Melduję się, że też jestem:)pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem i czekam na więcej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie myśleć o Tobie, i tak zajrzeć i wiedzieć że jesteś....czekam na wszystkie twoje słowa..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż