Wtajemniczony

Jem sobie oto - w towarzystwie małżonka - kantalupkę (śmieszna to nazwa taka) i donoszę, że William został niedawno wtajemniczony spożywczo. Podczas naszego marcowego pobytu w Oklahomie u Williamowej babci syn spróbował marchewki!

Zasmakowała mu ona bardzo. Tak bardzo, że, zniecierpliwiony, wziął sprawy w swoje (dosłownie) ręce. Oczom nie mogłam uwierzyć, lecz trzeźwość umysłu zachowałam, zdjęcie zrobiłam i dowód posiadam - oto nasz syn, który z punktu wiedział, do czego służy łyżeczka:

Co tu dużo mówić - moja krew :) Uwielbiam jeść... I żeby to tylko marchewki...
Ściskam Was i życzę Wam udanego spożywczo weekendu! M.
Super, marchewki niech wcina nasz króliczek na zdrówko.
OdpowiedzUsuńNo kochana teraz to już z górki :)
OdpowiedzUsuńKurczaczek z ziemniaczkami i marcheweczką na papkę i niech chłopak wcina,na zdrowie.
Koniecznie ugotuj mu rosołek,na pewno zje z apatytem.
Buziaki dla Was kochani.
Przecudny ten Wasz Syn:D
OdpowiedzUsuńMy też czekamy na naszego Julka:)
oj rzeczywiście trzyma ta łychę pewnie tak ze szok
OdpowiedzUsuńjak przystało na syna Marchewki, lubi marchewki ot co :)
OdpowiedzUsuńbuziaki
no proszę! pięknie je. brawo!
OdpowiedzUsuńZuch chłopak! I nawet się nie wypaćkał ani rodzicom marchewkowego śmigusa nie zrobił :)))
OdpowiedzUsuńA cóż to takiego kantalupka,że tak pewnie głupio spytam ?
I ja czytam Twoje wpisy jednym tchem :))) Chyba mamy podobne gusta stylistyczne. Zawsze tak mi się lekko czyta i z uśmiechem od ekranu odchodzę :) Pozdrawiam :)))
to kochany chłopczyk :) wie jak wyręczyć mamunie za chwilkę widelczyk kotlecik ziemniaczek i mozna ze spokojem swoj obiadek wcinac smacznego sliczny chłopczyku
OdpowiedzUsuńbuzzzzzzzzzzzzzziiiiakkkkkkkkiiiiiiii
Rosnie jak na drozdzach! I nic tylko sie cieszyc, ze tak lubi jesc :))
OdpowiedzUsuńUsciski dla Was!:*
Ale on rośnie! Piękny jest!
OdpowiedzUsuń:)
cześć. Trafiłam do Ciebie na bloga dzisiaj przypadkiem ale zostaje na dłużej :) Zamiast czytać książkę, przeczytałam Twoje wszystkie posty. A teraz idę spać i będę miała piękne sny o ogrodzie w Kaliforni. O ile nie obudzi mnie moje szczęście 10 miesięczne. Pozdrawiam i do nastepnego razu...
OdpowiedzUsuńMarcheweczko, Wiliamek pieknie rosnie:), fajne fotki.
OdpowiedzUsuńZycze wam radosnych, spokojnych, zdrowych Swiat Wielkanocnych:)).
Wesołych Świąt Wam życzę :)
OdpowiedzUsuńPięknie rośnie Synek:) I marchewkę już wcina - no, no...;) Ale tej kantalupki jeszcze nie próbował? Pozdrawiam gorąco (ale nie dlatego, że u nas taka ciepła wiosna, o nie, niestety... Przy piecu siedzę;)))
OdpowiedzUsuń