Groch z kapustą



Piszę oto (opublikuję, jak życie pokaże, w godzinach znacznie późniejszych) pożywiona zupą klopsową swego autorstwa, zupą, która w dobie przyozdobionych po wierzchu zup-kremów (jakie i ja, notabene, często popełniam) całkiem wypadła z obiegu kulinarnego, a która niezmiennie kojarzy mi się z ciepłym, bezpiecznym dzieciństwem, i z gotującą ją babcią. Pamiętam je wszystkie - grochówki, ogórkowe, klopsowe... I zupy jarzynowe, a w nich nielubiane wtedy przeze mnie, a uważnie odkrajane przez babcię od kości kawałeczki mięsa, pływające w zupie pospołu z kosteczką marchewki. I babcina ulubiona, blaszana miseczka, w której babcia zalewała kawałeczki surowych ziemniaków, by w stosownym momencie wrzucić je do garnka. Tylko pomyśleć, jakie drobnostki zapadają w dzieciaczkową pamięć!

Jutro wyprawa do dzieciństwa mężowego - chlebki paratha (w wersji aloo, czyli nadziewane ugotowanymi ziemniakami, jeśli kucharkę poniesie fantazja) i warzywa duszone na sposób hinduski, z garam masalą przywiezioną przez teściową z Indii. Gdziekolwiek mieszkamy, teściowa nas w nią zaopatruje, nie mając z jakiegoś powodu zaufania do garam masali sprzedawanej lokalnie, nawet z wyraźnym napisem "Made in India" na opakowaniu :) Do Anglii również przywiozła mi zapasik, przylatując na roczek Williama.

Dzieciństwo moje i dzieciństwo mężowe spotkają się jak co roku w wigilijny wieczór, gdy do barszczu oprócz pasztecików przygotujemy samosy (uważamy, że to bardzo szczęśliwe połączenie).

I tak dochodzimy do tematu świąt! Czuję je już, czuję, nadchodzą - rozesłałam świąteczne kartki, od Stanów przez Chorwację po Kazachstan, powiesiłam na ścianie świąteczny wianek, a w niedzielę upieczemy pierniki (z leżakującego od kilku tygodni ciasta). Tak sobie myślę, że trzeba by jeszcze postarać się o strój dla Świętego Mikołaja (w tej roli zadebiutuje mój brat)...

Pamiętam nasze życzenie świąteczne dwa lata temu - spełniło się, urodził się William. Rok temu - spełniło się, przeprowadziliśmy się do Europy. Czego tu sobie życzyć w tym roku? Jest już tak dobrze.

I noworoczne postanowienie: zrobić porządek ze zdjęciami! Mieć je wreszcie nie w folderach w komputerze, a w albumach na półce. I gdy tak czytam tego posta to myślę sobie, że warto by też uczynić postanowienie drugie - aby pisać spójniejsze posty, zaczynam wszak od klopsowej, a kończę na grochu z kapustą :) Myślałam wcześniej, że może już czas, by przestać pisać bloga, uznałam jednak, że trochę tu jeszcze pogawędzę!

Patrzycie pewnie tak jak i ja w okna innych mieszkań. Tu, gdzie zamieszkaliśmy, po drugiej stronie ulicy są takie przytulne okna z wysokimi regałami i z lampami o jasnych abażurach. Popatrzeć w te okna wieczorem to jak przeczytać piękny wiersz.

Pozdrawiam Was,
zapatrzona w okna,
wadliwa, bo gawędliwa,
ale zawsze -

Marchew

Komentarze

  1. Niesamowicie, ze potrafiliście stworzyć taki mix kulturowy. Wasz syn będzie cudownym człowiekiem.
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę,że z jednakową przyjemnością ci ludzie spoglądają w Wasze okna.
    I ja też chciałabym móc w nie zajrzeć wieczorowa prą, by się poczuć bliżej poezji :))))
    Nie przestawaj pisać, poczułabym się tak, jakby nagle przestały przychodzić do mnie wzruszająco pachnące listy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcheweczko
    Jak miło czyta się Twoje posty, Wiluś rosnie jak na drożdzach, pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu (co się narodzi ca kilka dni po raz 2011), Ty mnie nie strasz, że przestaniesz pisać! Przecież blog to taki cudowny sposób na zachowanie wspomnień! A teraz szczególnie jest co zachowywać :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Marchewko droga, magicznych Świąt Wam życzę:) Spokojnych i pełnych ciepła. Z mnóstwem czasu na bycie razem:) ... a na te samosy to chętnie bym wpadła;)

    Uściski ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Marchewko;), cudownych, radosnych Swiat Bozego Narodzenia dla Waszej trojeczki i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!! Odpisze jak tylko sie ogarniemy poswiatecznie;))... Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego Najlepszego na ten ostatni Dzień Świąt i na nadchodzący Nowy Rok :)

    Michalina

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiochanie dopiero dziś ujrzałam WSZYSTKIEGO NJANJAJAJANNAJNAJANJAJJANAJANJNjnajnajnjajajajnajnjanjnjNJAJJAJNAJAJAJANJANJ Z OKAZJI BYŁYCH URODZIN.
    Wspaniali ludzie tego dnia się urodzili
    buziolki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam wszystkim razem i każdej z osobna. Dobrze wiedzieć, że jesteście. Gorąco, gorąco ściskam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż