Sweterek

Zatrzymuję w pamięci jeden z moich ulubionych Puszkowych sweterków, nim zrobi się za ciasny. Przedziwna rzecz z tymi dziećmi - przysięgam, że czasem William wyrasta z czegoś z dnia na dzień. Zawsze się zastanawiałam, skąd rodzic wie, że dany wczesnodziecięcy artykuł odzieżowy stał się oto za mały - swoją drogą, niezgłębione są obszary moich zastanawiań :) Skąd wiadomo, że to właśnie dziś regularnie prane, składane, noszone sweterki i porteczki opaść muszą na dno szafy jak pożółkłe liście - dlaczego już nie wczoraj, dlaczego jeszcze nie jutro?
Po Wielkanocy wróciliśmy do domu. William został rozpieszczony przez babcię, dziadka i wujka, aż miło. Lubię emocjonalne rozpieszczanie. Dziadek siedzi z Puszkiem, trzymając go "na barana", oglądają razem "Misia Uszatka", babcia podsuwa Luszkowi czekoladowe uszy zająca, Puszko-Luszek z umorusaną buzią pochyla się, by zajrzeć dziadkowi w oczy, sprawdza, czy dziadek widzi, jakie porywające rzeczy dzieją się w bajce sprzed kilkudziesięciu lat. Śmieją się wszyscy.
Z Polski przywiozłam kilka doniczek i pojemniki na przyprawy, które przeleżały w tacinej piwnicy ładnych kilka lat. Wiadomo nie od dziś, że kiedy człowiek przyniesie do domu coś nowego to często porządkuje, organizuje na nowo całą chatynkę. Taki efekt domina, zaczynam od przypraw, przechodzę jak huragan przez wszystkie kuchenne szafki, przenoszę się do pokoju, a kończę układając ręczniki w łazience. I cały proces mnie cieszy, od A do Zet, całkiem inaczej niż Zwykłe Sprzątanie :)
Z miłymi pozdrowieniami – Wasza Marchew
Tak to się dzieje, że ubranka naszych dzieci czasem nie zdążą nas nacieszyć będąc w użytku.
OdpowiedzUsuńŚliczny sweterek, a Puszek w nim jeszcze śliczniejszy:) pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńOgladanie "Misia Uszatka" oczami wlasnego dziecka (i wnuka) to musi byc wyjatkowe przezycie :) Puszek jest sliczny i bardzo mu do twarzy w tym sweterku.
OdpowiedzUsuńOj tak to jest, ubranka nam podpowiadają, że nasze Okruszki znów trochę podrosły, już odrobinę starsze...Te wszystkie cudne sweterki, śmieszne czapeczki i małe butki już za małe...
OdpowiedzUsuńRośnie w oczach Ten Mój Przyszły Zięć, oj rośnie... ;)
Prawdziwy Puszek z niego, aż chce się go wyściskać! :)
Pozdrawiam Cię serdecznie Marcheweczko!:)))
I działaj w domku, zawsze potem milej jak człowiek sobie przeorganizuje i poporządkuje trochę. :)
Ja mam kilka swoich ukochanch ubranek Raszka i nigdy ich nie oddam. Buziole
OdpowiedzUsuńBoooski sweterek! Ja muszę koniecznie sfotografować wiosenną kurteczkę, bo za chwilę będzie nie tylko za mała, ale całkiem niepotrzebna :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy! M. & W.
OdpowiedzUsuń