Cztery kąty i syn piąty



Dziś, przy niedzieli, rzecz niebywała - wnętrznościowy post mego autorstwa :)) Korzystając z drzemki syna zmobilizowałam się i obfotografowałam dwa dni temu jego pokój. Ach, co to była za praca w pocie czoła i z rozwianym włosem!... Nie żebym się napracowała nad samym aparatem, bo ja się na tym zupełnie nie znam, ale żeby w kadrach było to, co chcę, pod tym a nie nnym kątem i w takim a nie innym świetle... ciężka fizyczna praca, powiadam, i czapki z głów przed tymi, którzy takie rzeczy na co dzień :))











Mieszkamy tu już prawie od roku, pokój Williama przybrał już całkiem konkretny kształt. Największą frajdę czerpię z faktu, że wszystko w jego pokoju pochodzi z innego źródła, a dla moich ócz jest uprzejme tak przyjemnie się ze sobą komponować. A to było tak: samochodziki pochodzą ze sklepu z gazetami we wsi obok Ulubionego Lasu, poduszkę nabyliśmy w dniu USG połówkowego, kiedy dowiedzieliśmy się, że urodzi nam się syn, kocyk pod poduszką zrobiła dla Williama babcia (mama męża) i podarowała mu go, gdy przyleciała go zobaczyć wkróce po narodzinach. Kocyk z drugiego zdjęcia zrobiłam na szydełku będąc w ciąży. Miś z kokardą został nabyty jeszcze w czasach hamerykańskich, przy okazji zakupów spożywczych. Ten obok niego jest starszy - nabył go dla mnie na lotnisku małżonek, gdy po ślubie leciałam z nim do Stanów, nie wiedząc na jak długo (nigdy wcześniej i nigdy później nie dostałam od niego żadnego pluszaka, tego natomiast serdecznie umiłowałam). Powłoczka w czerwoną kratkę jest z bazarku w moim rodzinnym mieście, kosztowała całe pińć złotych. Piesek (czule przez właściciela głaskany) jest od Williamowego wujka, podobnie jak lewek. Rowerek to roczkowy prezent od moich rodziców, a drewniany wózek (obecnie jedna z ulubionych zabawek W., w domu i na dworze, co zdradza stan kółek), nabyłam mu sama, nie mogąc się mu oprzeć. Najważniejszy jednak jest... dywan. Dzięki temu, że go wygrzebałam w internecie, wszystko w Williamkowym pokoju wskoczyło na swoje miejsce.

Drzemka była wyjątkowo długa, więc i zdjęć zrobiłam wyjątkowo dużo (głównie zabawek, na pamiątkę tego czasu), ale to już pewnie w kolejnym poście. Ten niech zostanie taki drewniano-biało-niebiesko-czerwony. Pozdrawiam Was tymczasem niedzielnie, kończąc zdjęciem Elmo, którego czerwień jest wyjątkowo niefotogeniczna, więc walczyłam z nią za pomocą zasłon i akrobacji :)) Sumienie nie pozwoliło mi jednak czerwonego futrzaka ominąć, wszak to do niego William kieruje swoje pierwsze kroki, kiedy wraca do swojego pokoju po dłuższej nieobecności.



Z miłymi pozdrowieniami - M.

Komentarze

  1. Przytulnie, spokojnie, bez przeładowania, dziecięco słodkie, a nie przesłodzone wnętrze, jest czym oddychać, jest wspólny mianownik całości, no i NIE JEST wyłącznie BIAŁO :))))
    Co nie znaczy,że mi się tak w ogóle nie podoba, ale jest zwyczajnie po Waszemu, odrębnie, z wyczuciem wszystkiego, co wnętrze czyni "swoim".
    A zabawek zabrałabym Willusiowi ... autka. Takie retro (zresztą wszystkie) uwielbiałam jako dzidzia, dziewczynka i panna. A trafił mi się facet, co by też takie baaaardzo chciał, ale go nie stać :)))))
    Czekam na c.d. Zdjęcia mnie zadowalają. Żadne artystyczne stylizacje nie są tu potrzebne, więc się , Marchweko, wyginałaś w dobrym kierunku :))))
    No tak, jeszcze tylko udowodnię,ze nie jestem robotem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię drewno, jego kolor, rysunek słojów! Mój tata jest z wykształcenia stolarzem, nie mogło być inaczej :) Zdecydowaliśmy się do pokoju juniora na proste dębowe komody, bo wydało nam się, że będą najłatwiej z nim, ekhm, rosły :) Jeno uchwyty zmieniłam na białe ceramiczne (z pobliskiego sklepu z materiałami budowlanymi), żeby na tym etapie użytkowania było lżej i bardziej dzieckowato.
      No właśnie, jak wchodzę do któregoś z naszych pomieszczeń po jakichś tam zmianach to zawsze najpierw siebie pytam: czy tu jest jeszcze czym oddychać?? I ostatnio zdecydowanie częściej odejmuję niż dodaję.
      Lewkonijko, jakim robotem, ja mam tak w ustawieniach? O zgrozo, lecę sprawdzić :)))

      Usuń
    2. Sprawdzam,czy załapałaś o co chodziło :)))

      Usuń
    3. NO! Inteligentna babeczka ;))))

      Usuń
  2. William jest szczęściarzem z takim pokojem i taką Mamą (i Tatą też rzecz jasna), która pięknie wszystko uwiecznia na zaś...ja też to robię, choć czasem nie tak pięknie;) a z czerwienią mam notoryczne problemy...
    Ściskam Was i Elmo też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piegowatości, no co Ty, mnie twoje zdjęcia zachwycają! Te Emilki ostatnie też, zwłaszcza te z Emilką i z bosymi stopami rodzica w kadrze, mają w sobie to COŚ :) Nic nie pisałam, bo jak zwykle wlazłam z iPoda, a ja na tej bestii nie umiem pisać, brrr!... To pocieszające, co piszesz, że czerwony tak po prostu MA, no dla mnie to jest odkrycie tygodnia, jak żyję nie wiedziałam! Uściski!

      Usuń
  3. U nas, Elmo jest idolem totalnym:) Te drewniane zabawki są cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień bez Elmo to dzień stracony, nie inaczej! Ja też bardzo lubię te drewniaczki, kupuję je tak trochę dla syna, a tak trochę dla siebie :) Serdeczne pozdrowienia!

      Usuń
  4. Bardzo fajny pokój. Wszystko do siebie pasuje i też mi się podoba to, że nie jest wyłącznie biało. Drewniany wózek.. super sprawa, chyba pomyślę o takim, jak mój Szkrabek podrośnie. W końcu nie musi to być przyjemność zarezerwowana tylko dla chłopców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadłam do Ciebie szybko, i widzę tam taką maleńką dziewczyneczkę! Ta firma, z której jest ten wózek, robi rozkosznie piękne drewniane wózki (tu szybko wyszukane: http://www.dillonstoybox.com/moover-wooden-toy-dolls-pram---natural-593-p.asp). Tanie te wózki, kurcze, nie są, no i w Polsce nie wiem, czy do dostania, ale może jak by znać kogoś z talentem do drewna to dałoby się taki wyczarować? :)

      Usuń
  5. Napisałam Ci kilka komentarzy w kilku starych postach. Nie wiem, czy je przeczytasz, ale chyba możesz je podejrzeć w swoim bloggerowym panelu. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam, zastanawiam się tylko, czemu dopiero teraz?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszystkie komentarze, przeczytałam i serce mi się cieszy! I ja nie wierzę w przypadki :) Gorąco pozdrawiam i do usłyszenia!

      Usuń
  6. Piękny dziecięcy pokój - mam podobne odczucia, jak Lewkonia. Nie jest przesłodzone i przeładowane, a dywan świetnie spaja całość. Zdjęciom też nie można nic zarzucić:) Autka są superowe! A Elmo chyba kupię chrześniakowi, tylko muszę się dowiedzieć, gdzie...
    Upalne pozdrowienia (mam nadzieję, że Pan Kotek już ma się lepiej:))
    Ps. Weryfikacja obrazkowa doprowadza mnie do łez...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weryfikacja obrazkowa? U mnie? Naprawdę? O rety! Siedzę na tym blogu jak ten facet w autobusie z liściem na głowie i nic nie wiem :))) Zaraz zrobię dochodzenie.
      Dziękuję za dobre słowa! William swojego Elmo dostał na roczek od wujka z Hameryki (hehe), ale po tym jak użyliśmy baterii-akumulatorków przestał działać, spięcie jakieś było czy coś. Dziecko płakało, ja tłumaczyłam, że Elmo zachorował, no, cała historia... Po wielu tygodniach zobaczyłam w centrum handlowym takiego samego gagatka na wyprzedaży, to wzięłam i podmieniliśmy, co za radość :) Tylko na wszelki wypadek baterii używamy jednorazowych już teraz, co mnie denerwuje, bo to głupie i dla środowiska, i dla portfela, ech... A w Polsce to ja sobie myślę, że na allegro jak nic muszą sprzedawać. Uściski!

      Usuń
  7. Życzyłam sobie czytać codziennie Twoje wpisy. I proszę to już trzeci w ciągu tygodnia. Cudownie, bo uwielbiam Cię czytać. I mogłam zobaczyć "synowy" pokoik.
    Mebelki fajne, ja też lubię naturalny kolor drewna. Świetny dywan, trochę w stylu "marine". Idealny do chłopięcego pokoju. Elmo cudowny. Mój bratanek - Szymon ma też swojego ulubionego pluszaka - Misia Uszatka. To prezent ode mnie, więc tym bardziej mnie cieszy. Miś jest oryginalny (produkcja licencjonowana), wygląda identycznie jak ten bajkowy. Kiedy go kupiłam miał na sobie piżamkę, nie bardzo mi się podobała. Na moją prośbę siostra zrobiła mu na drutach czapeczkę z pomponem, sweter (góralski, wełniany z wykładanym kołnierzem) i spodenki. Wygląda w tym stroju bajecznie. Szymon się z nim nie rozstaje, ciągle go ze sobą nosi i oczywiście nie zaśnie bez niego. Szkoda, że do komentarza nie mogę dołączyć zdjęcia, bo Uszatek miał cudowną sesję fotograficzną.
    Pozdrawiam
    Dorota
    Ps. A może niebawem jakaś fotograficzna sesja Twojego mieszkanka?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dorotko, tak sie przyjemnie zlozylo, ze byl czas i mozliwosci, wiec pisalam, pisalam!... :) Mis Uszatek - widzialam takie, sa cu-dow-ne! Juz jakis czas temu postanowilam sobie, ze William takiego od nas dostanie, czekam na Boze Narodzenie, bo wymarzylam sobie, zeby go znalazl w Wigilie pod choinka :) Fantastyczny zestaw ubranek zrobila mu siostra, jak zywcem wyjety z ktoregos odcinka (swoja droga, mojego meza zawsze ciekawi, ze Uszatek miewa na sobie welniany sweterek, ciepla czapke i buty - i niezmiennie krotkie spodenki, hehe!). Jak William dostanie swojego to zamowie dla niego ubranka u tesciowej, ona potrafi takie cudenka na drutach tworzyc, ja jestem obeznana tylko z szydelkiem, i raczej takie dokladne, sztywne, serwetkowe formy wychodza mi najlepiej :) Reszta naszego mieszkania caly czas jest taka niedokonczona jakas, ale kto wie, jak sie trafi jakas kolejna dluzsza drzemka to moze znow chwycee za aparat :) Cieple pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj
    Przepiękny pokoik.
    Rowerek skradł moje serce- jest uroczy.
    A poduchy na pierwszym zdjęciu- świetne.
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na Twoje kolejne posty

    OdpowiedzUsuń
  10. kochana odwaliłaś kawał bardzo dobrej roboty - podziękuj ode mnie księciuniowi :)
    cudny ma pokoik taki jaki uwielbiam
    i duma mnie rozpiera że waćpanna w pocie czoła raczy nas większa liczbą postów hihihihih

    buziole

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Zacznijmy od róż