Jesień
Właściwie to cieszę się, że przyszła jesień. Lubię lato, nawet bardzo, lato jest lubić łatwo. Wycisnęłam z tego lata, ile mogłam, choćby i do takiego parku wykonując po dwa kursy dziennie (domku z ogródkiem pragnę!), celem dotlenienia dziecka - i siebie. A teraz celebruję chmurki za oknem, szare popołudnia, wolniejsze tempo, częstszy widok Willemka z klockami na dywanie, czas na niespieszne porządki w szafie i komodach, z przytulnym radiowym szemraniem w tle, czas na lampkę, herbatkę, koc.
Rozkoszne poczucie niemarnotrawienia czasu, gdy jesteśmy najzwyczajniej w domu.
Jesień, jesień, jesienią nic już nie trzeba!
Tego lata byłam w Polsce trzy razy - w lipcu i w sierpniu w domu, u rodziców, a we wrześniu - u przyjaciół w Warszawie. We wrześniu był też u nas na dwa tygodnie mój brat. Pojutrze lecimy do Stanów, do rodziny mężowej, a zaraz po naszym powrocie przylecą do nas moi rodzice. A potem tylko wypatrywać Bożego Narodzenia, które spędzimy w Polsce... Bilety lotnicze odmierzają nam czas.
A na zdjęciach, uprzyjemniające nam jesienny, domowy czas, Williamkowe zabawki. Zdjęcia robione wraz z tymi. Już czas je pokazać, wszak niedługo zabawkowy sezon ogórkowy! U-ro-dzi-ny :) O czym jak o czym, ale o tym z pewnością napiszę!
Pozdrawiam Was gorąco
- Marchew
P.S. Z kwestii technicznych - jak zmusić nowego bloggera to tego, aby dał nowy akapit? Innymi słowy - co zrobić, aby wciśnięcie klawisza "enter" sprawiło, że przerwa w tekście (i pod zdjęciem) zrobi nam się nie tylko w okienku, w którym redagujemy tekst, ale także w samym gotowym poście na blogu? Wyznam Wam, że bardzo mnie ta nowość drażni, bo ja uwielbiam nowe akapity - i oddech pod zdjęciami :)




Jesień lubię nawet bardziej niż lato :)) I pamiętam ten czas w ciepłym domu z małym szkrabem...teraz jesienne poranki spędzamy w drodze do przedszkola :) Klimaty które bardzo lubię pięknie ubierasz w słowa :)
OdpowiedzUsuńUdanej podróży za ocean :)
Pięknie!Ja chyba bardziej kocham lato chociaż jesien też ma swój urok:) Nie uwierzysz Marcheweczko ale zaglądam tu codzień sprawdzić czy coś napisałaś:)
OdpowiedzUsuńeh tak jestem spragniona tych cudnych słów....
Życzę szczęśliwych podróży:)
Pozdrawiam:)
Te Willusiowe zabawki takie konkretne i nie-chińskie, wspaniale niedopowiedziane,niekrzyczące a przy tym w soczystych barwach. Uwielbiam drewniane klocki, wózki, figurki, tradycyjne metalowe bączki, i takie nasycone plamy podstawowych kolorów, choćby był to plastik nawet, ale o krągłych uproszczonych kształtach, jak te autka. No wprost nacieszyć oczu nie mogę. Szkoda,że już za mną takie zachwyty. Chociaż.... być może i oby, za parę lat (czyli za chwilkę) będę zbierać takie skarby dla kolejnego pokolenia Dudusiów.
OdpowiedzUsuńna poddaszu wciąż stoją pudła zabawek po chłopakach, ale nawet mowy nie ma, by je posortować, powyrzucać te zjedzone przez mole, każdą przytulankę, każdą "znikniętą" grę planszówkę mi wypomną:)
Pozdrawiam Was wszystkich z rodzinką na całym świecie wraz :)
Chyba jednak się tam kiedyś muszę zakraść, i ... powdychać zakurzone ich dziecięctwo:)))
tak....jesienne dni uwalniają w nas bezkarność :):) latem to zawsze jak pogoda to pędem w teren, by korzystać pełnymi garściami...
OdpowiedzUsuńja już porządki poniekąd zrobiłam szafowe...nęcą mnie natomiast zmiany wystroju...i przymierzam się do pokoju Bruniacza...żeby już chłop swój kąt miał :):):) ściskam jesiennie ale cieplutko!!!
Spoznione urodzinowe zyczenia dla malego solenizanta!:)))
OdpowiedzUsuńU nas tez drewniane zabawki kroluja, musze je kiedys sfotografowac na pamiatke;).
Pozdrawiam cieplutko ta wieczorowo-jesienna pora!
Marcheweczko kochana co tam u Ciebie słychać? Jak czuje się Mały Książę? Już trochę tęsknię i chciałabym przeczytać coś pięknego u Ciebie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dorota
Och! Mój Chłopczyk ma taki sam tamburyn! Już od dawna do Ciebie zaglądam po odrobinkę optymizmu;) właśnie zaczęłam pisać bloga i zapraszam Cię do mnie:)
OdpowiedzUsuńmarcheweczko juz mamy grudzień
OdpowiedzUsuńopierniczasz sie w blogowym swieice nu nu nu
Widzę znajome zabawki :D
OdpowiedzUsuń