"Żyła kobieta na Pomorzu, co chowała pieniądze w nożu"



Zastanawiałam się kiedyś nad tym, co będę robić w chwili, gdy dowiem się o jej śmierci. Już wiem - sprzątałam łazienkę gościnną na przyjazd rodziców. Przyodziana w żółte gumowe rękawice, pochylona nad umywalką. Na półce cicho grało iPodowe radio.

Dziś kończę gotować rosół, odcedzam makaron, kroję warzywa na sałatkę, przygotowuję kajmak, za chwilę wyjmę z lodówki kurczaka w jogurtowej marynacie i go przyrządzę - od środka, nieustannie, będąc zaczytana.

Przyziemne dokładnie przeplecione ze wzniosłym, całkiem jak w jej poezji.

Jeśli przejrzeć zawartość tego bloga, można napotkać kilka fragmentów jej wierszy. Dziś trzeba jednak powiedzieć otwarcie, osobno, że nie byłoby Marchwi gdyby nie było Szymborskiej. Jej twórczość, lepieje, wiersze, limeryki, odwódki i kolaże, ukształtowały mnie do szpiku kości.

Gdyby nie było Szymborskiej, nie zabawiałabym swego czasu współstudentów na nudnych wykładach krążącymi po sali wierszydełkami swego autorstwa, z których jeden, z serii Oszczędniki, można przeczytać w tytule tego posta.

Miałam 15 lat, gdy mama zaprowadziła mnie do księgarni i kupiła mi jej pierwszy tomik. Siebie dzielę na tę przed tym wydarzeniem - i po.

Dziś - dziękuję.

M.

Komentarze

  1. Marchwio, dziś wiele osoób Ją wspomina i pisze o Niej, ale u Ciebie czuję prawdziwość napisanych słów - nie dlatego, że tak trzeba, wypada, tylko dlatego bo tak czujesz

    co ja robiłam ?
    szyłam kapciochy, zerkałam na fejsa gdzie przeczytałam o Jej śmierci, a potem tvn24 i film o Niej i wywiady i wspominki

    buziaki Marchwio
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisałaś Marchewko. Łza kręci mi się w oku.
    Nie znam zbyt dobrze Jej wszystkich wierszy, ale ujęła mnie Jej osoba w dokumencie "Chwilami życie bywa znośne". Od czasu, kiedy go obejrzałam, pozostaję pod wrażeniem.
    Zazdroszczę Ci Marchewko tej cząstki Szymborskiej, którą masz w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas był wieczór, nie robiłam niczego godnego uwagi. Ot, coś tam sobie pisałam w kajecie.
      A długopis wypadł mi z ręki.
      Jeszcze tydzień temu, miesiąc, próbowałam sobie wyobrazić, jak to będzie, gdy stanie się to niemożliwe. Dziś wstałam i zjadłam śniadanie jakoś tak normalnie, malując podkrążone oczy stwierdziłam, że gdyby umierać, to tak, jak Ona. Ostatni papieros, ostatnia kawa, w fotelu, pod kocem. A potem zasnąć bez poczucia umierania.
      Życie PO Szymborskiej, to nadal życie z Nią.
      Niczego nie mogłoby mi tak brakować. Nie, tego,że Jej wierszy nie ma,nie mogę sobie wyobrazić.
      Ale są.
      Niewyczerpane.

      Usuń
    2. właśnie odkurzyłam tomik jej wierszy......
      i czytam......

      Usuń
  3. Witaj MArcheweczko!
    Cieszę się niesamowicie, że wpadłaś tutaj, szkoda tylko, że przy tak smutnych okolicznościach.
    Niezwykle prawdziwy jest Twój wpis, taki szczery i głęboki. Ja nic o tym nie napiszę, bo nie potrafię. Nie mam takich słów, które nie trąciłyby frazesami, pustką.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę o częstsze wizyty :)
    Całusy dla Synka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki, dziewczyny, bardzo cieszą mnie Wasze słowa.

    Kasia, a jakie ładne te kapcioszki, kwintesencja domowego szyku!

    Kasia (kasiaparkview), dobrze, że wiersze Szymborskiej zostały, ponadczasowe, można je czytać i czytać, odkrywać je samemu, po swojemu. Dziękuję Ci za odwiedziny!

    Lewkonia, jak umierać to rzeczywiście tylko tak. Ja bez tego papierosa, ale tak poza tym to faktycznie ideał... A Ciebie, Lewkonio, właśnie mi brak dziś też, boś się wyprowadziła :(

    Fuerto, ja muszę moje zwieźć z domu rodziców...

    Mia, dziękuję, postaram się być tu częściej. Tymczasem zawsze bywam u Was, jak syn nie widzi, na iPodzie, choć szybko sobie czytam nowe posty :) Buziak dla Adki!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Przepraszam za spóźnienie