Dzień Środkowy
Zawsze lubiłam późne pourodzinowe wieczory, gdy dom już posprzątany, naczynia pozmywane, jedzenie pochowane (a jeszcze czuć w powietrzu zapach dobrego obiadu, ciasta, zaparzonej kawy), kwiaty w wazonie wciąż w formie, świece jeszcze niezdmuchnięte.
Wspominaliśmy z małżonkiem nasze dwa pierwsze mieszkania, jeszcze w Kalifornii. Były podobne, w kompleksie bloków na wynajem, drugie tylko nieco większe od pierwszego, inny układ pomieszczeń. Kiedy wchodziło się do domu, wewnętrzna klamka otwartych drzwi zawsze uderzała w klamkę pomieszczenia gospodarczego, z tą różnicą, że w pierwszym mieszkaniu drzwi otwierały się na lewą stronę, a w drugim - na prawą. Śmiesznie było zdać sobie sprawę z tego, że oboje pamiętamy ten głuchawy dźwięk towarzyszący każdorazowemu otwieraniu wejściowych drzwi.
Ciekawe, co zapamiętamy z tego wynajmowanego mieszkania, tu w Anglii, bo to także tylko przystanek, to pewne. Szum odkurzacza w piątkowe przedpołudnia na widnej, przypominającej przeszklony biurowiec klatce schodowej? Skrzypiącą podłogę w po prawej stronie drzwi w pokoju Williama? Bluszcze, które tu zapuszczam jak przedkomunijne dziewczęta włosy?
Ciekawe, gdzie Dzień Środkowy - jak i Dni Okalające - będziemy świętować za rok, za dwa lata, za pięć?
Spokojnych snów, gdziekolwiek będziecie dziś śnić -
Wasza Marchew
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin i oczywiście spełnienia Waszych marzeń. Wyobraź sobie, że 26.01 to również dzień moich urodzin. Dostałam z tej okazji najcudowniejszy prezent. Rano zadzwonił do mnie mój ,niespełna trzyletni, bratanek Szymon i odśpiewał sto lat. Tak się wzruszyłam, że płakałam jeszcze długo po zakończeniu rozmowy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
DDorota
Dorotko, a więc i Tobie życzę dziś wszystkiego dobrego! Do tej pory znałam tylko jedną dziewczynę urodzoną 26.01 jak ja, moją przyjaciółkę :) Mamy dużo wspólnych cech, o czymś czasem rozmawiamy i sytuacja aż się prosi, żeby skwitować to krótkim "pewnie urodzone 26. stycznia tak już mają" :) Czekam aż mój William zaśpiewa sto lat, w ogóle aż cokolwiek zaśpiewa, albo powie choć najkrótsze dwuwyrazowe zdanie!... (ta dwujęzyczność wszystko opóźnia). Wiem, że też będę płakać.
UsuńSpełnienia marzeń!
Kochana, nie ważne gdzie będziecie je świętować, ważne, że będziecie razem!
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego dla solenizantów!
Uściski.
Paulinko, dziękuję! Taka jestem ciekawa, co u Ciebie, czy to już, czy jeszcze nie :) Myślę o Tobie i o Maleńśtwie w Twoim brzuszku :)
UsuńOjej, jak mi miło!!! :)))) I Wielebny Prosiak dziękuje za krzewienie dobrej nowiny i powiększanie grona ewentualnych wyznawców ;) Ach, i trafiłaś w punkt ze wspominaniem przystanków na wspólnej drodze. My właśnie jesteśmy na etapie przytulania się na naszej przystankowej ławeczce i rozmyślania o tym, czy już należy wsiąść do autobusu, czy poczekać na kolejny. I czy dowiezie ona nas następnym razem do końcowego przystanku, czy podróż nasza trwać będzie? Oby tylko podjąć dobrą decyzję... Wielkie uściski! Akacjella :)
OdpowiedzUsuńJa się dziwie, że po tamtym poście imć Prosiak w swej uduchowionej pozie po nocach mi się nie śnił, jakże bym mogła zapomnieć :)) Decyzje, decyzje, ech, jo... Ściskam Ciebie i trzymam za Was kciuki :)
UsuńWszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńJa też dziś obchodzę urodziny...przekraczam magiczną 30...
pozdrawiam!
Taka jestem mile zaskoczona, jest nas więcej, hurra! To bardzo przyjemne uczucie :) Wszystkiego najlepszego i dla Ciebie! Zaglądałam już wcześniej i ja do Ciebie, i sama nie wiem, jak to się stało, że nie dopisałam Twojego bloga tu po prawej, tak żeby zaglądać częściej :) Masz przesłodkiego pieska! Nie mogę pokazać go mężowi, bo zaraz znów by się zasmucił, że jeszcze pieska nie mamy...
UsuńP.S. Ja 30 przekroczyłam już rok temu, a zawsze mam dziwne wrażenie, że mam 23 lata, czas mi się w środku zatrzymał :)
Cieszę się i zapraszam do mnie częściej!Ciekawe czy jesteśmy podobne do siebie?:-))
OdpowiedzUsuńA może jednak zdecydujecie się na pieska?:-) to naprawdę sama przyjemność:-)
pozdrawiam i jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego!
Też jestem tego ciekawa, na pewno tak jak Ty bardzo lubię książki :) Od dziecka! Pieska tu jeszcze nie możemy mieć, bo nie wiem, co byśmy zrobili, latając do rodziny... Marzy mi się zamieszkać w Polsce, blisko rodziców, i wtedy byłby piesek na pewno :) Pewnie szybciej niż cokolwiek innego :) Serdeczne pozdrowienia!
OdpowiedzUsuńmoja ukochana marchewczko
OdpowiedzUsuńna twoje urdzinki
tobie życzę ciągle i nie zmiennie tego daru bycia cudownym człowiekiem którym jetseś
życzę ci tej delikatnośi, patrzenia w sposób który rozczula
życzę ci marzeń do spełnienia (bo jedno jest zwiazane ze mną i czekam na Was na mojej werandzie)
życzę tobie kochanie tego czego ty byś życzeyła najlepszemu przyjacielowi
a twojemu mężowi życzę aby czszęście które ma przy tobie nigy przenigdy go nie opuściło i oby spełniał twoje marzenia :)
a środkowemu dniu - księciuniowi uśmiechu na pięknej buziulce i radości w oczkach
m.
Dziękuję Ci za wszystko, za wszystkie życzenia i za tyle dobrych słów! Ściskam Ciebie w ten zimnawy angielski wieczór :)
Usuń:) Trafiłam tu przez bloga Iwonki i jestem pewna, że wrócę tu do Ciebie jeszcze niejednokrotnie:)
OdpowiedzUsuńNaśmiałam się z tego dnia środkowego i jego zagospodarowania:) U mnie jest tak, że jestem z 12 marca, a moja córeczka z 13 czyli impreza dwa dni pod rząd:))
Pozdrawiam cieplutko.
Witam najserdeczniej jak umiem i dziękuję za Twój komentarz :) O, to dostałaś na urodziny najpiękniejszy prezent, jaki można dostać! :) I ja serdecznie pozdrawiam!
UsuńTrafiłam tutaj przez przypadek i na pewno będę wracać :)Wszystkiego naj, naj :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło! Dziękuję :)
UsuńSto Lat!
OdpowiedzUsuńDziękuję!
OdpowiedzUsuń