Filoli i czas zaklęty



Od wczoraj mamy wrzesień, a mój post jeszcze, przekornie, sierpniowy. Przeglądam zdjęcia, w których czas jest zaklęty, zamknięty jak w złotej klatce - a wraz z czasem i my z wtedy, i nasze niedawne, a jednak odległe już nadzieje (może uda się polecieć do Polski?...) i obawy (może się nie uda?...). I fragment największego naszego Czekania.

Oto i my - ja z brzuszkiem i syn w brzuszku - na naszej ostatniej przedwylotowej wycieczce w Kalifornii. Na moje życzenie mąż powiódł nas do ogrodów Filoli, które każdy miesiąc przemienia na życzenie swoje własne. Sierpień upływał tam pod rządami hortensji, dalii i niektórych odmian róż:











Myślę, że to miejsce spodobałoby się wielu z Was. W tych ogrodach, na wpół zaplanowanych, a na wpół dzikich, jest człowiekowi tak dobrze, może cieszyć oczy kolorami, nos zapachami, płuca - powietrzem. A do tego Filoli to nie tylko te ogrody, ale i budynki, pięknie w nie wpisane, harmonizujące z tym, co wokół.

Tu oranżeria - z klatką:





A dalej już dom właściwy, złota klatka, w której zamknięty jest inny czas.

Sala balowa:








Gabinet:





Biblioteka:







Przejście przez salonik:







Jadalnia i wiodący do niej korytarz:





Kuchnia oraz osobny pokój do nakładania posiłków - z sejfem na srebra (!):







Ku wyjściu:



I na koniec ławeczka, już pusta, czekająca na innych ludzi, a może, jeszcze kiedyś, również na innych nas:



A tymczasem ja cieszę się Polską, domem rodzinnym, przyjaciółmi, lasem, grzybobraniem, kotem, który przybiega, kiedy tylko zaczynam mówić do brzuszka "synku" :) Berusia patrzy na mnie wtedy wymownie, jakby chciała powiedzieć: "no dobra, jestem, a o co chodzi?". Pozdrawiam Was dziś więc w towarzystwie syna właściwego oraz syna kociego, żeńskiego, futrzanego. Do usłyszenia, moje drogie! M.

Komentarze

  1. Witaj Marchwio Kochaneczku :)

    dziękuję za cudną wycieczkę, życzę Wam powrotu w to magiczne miejsce by za czas jakiś spojrzec na nie zupełnie innym okiem z perspektywy mamy ;).

    A póki co ciesz się pobytem w Polsce, odpoczywaj i dbaj o latorośl

    ściskam
    13ka

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno tam wrocicie, juz we troje:) Piekne wnetrza i ogrody, dla mnie lato mogloby trwac wiecznie.
    Wlasnie dzis dzwonilam do mamy, ktora opowiadala o prawdziwkach:) Poglaszcz brzuszek i kociaka ode mnie:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Marcheweczko- nareszcie udało mi się dotrzeć do Ciebie i chętnie zostanę na dłużej, jeśli pozwolisz :)

    Wspaniałe miejsce nam pokazujesz, najbardziej moje serce zdobyła ta kuchnia w kolorze wanilii. Taką mieć, ech ....

    Udanego pobytu i wypoczynku w PL życzę i wielkie głaski dla Syncia w brzuszku

    pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  4. Sejf na srebra - no, nooo...;)
    Piękne te ogrody, te alejki, oranżeria, ławeczka, moje ukochane hortensje -takie dorodne...
    Koci żeński syn rozbawił mnie do łez;)
    Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny wspanialy post zabierajcy w niezwykla podroz do pieknego miejsca!
    Marchweczko ja rowniez serdecznie pozdrawiam i wyczekuje kolejnych wpisow:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale posiadłość - kuchnia z sejfem ;) marzenie .
    Piękny ogród i pięknie wyglądacie :)
    Odpoczywaj, ciesz się Polską i pogłaskaj Synka, a kocicę wygłaszcz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Kochana!
    Urzekły mnie Twoje zdjęcia...Dziękuje za tą wspaniałą podróż po ogrodzie i zapierających dech w piersiach wnętrzach.
    Pierwsze zdjęcie najczulsze i bijące spokojem i miłością! tak jak lubię:)
    Pozdrawiam Cię i Twoje "dzieci":) kocie i właściwe:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne miejsce, szczegolnie na zewnatrz, ta zielen i kwiaty, hortensje przeurocze:).

    Milego odpoczynku w Polsce!
    Ja dopiero za 1,5 miesiaca wybieram sie w odwiedziny, juz sie nie moge doczekac...

    Glaski dla brzuszka i dla kotka:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecudny ogrod Marchewko! Uwielbiam tego typu miejsca... I Ty rowniez pieknie wygladasz :)

    Zycze Ci udanej wizyty w PL (ja stanowczo zbyt dlugo juz nie bylam, ale nie wiem kiedy uda mi sie poleciec... :/ ).

    Pozdrawiam Cie serdecznie! I baaardzo dzis slonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, czy już Cię ktoś zaprosił, ale przypuszczam, że tak, tylko teraz pewnie czasu nie masz na to. Mimo to chciałabym Cię zaprosić do zabawy w Lubie. Chętnie poczytam co lubisz. W ogóle chętnie poczytam, bo przepięknie opowiadasz i zawsze z chęcia czytam co u Ciebie, czy raczej Was słychać. Pzdr serdecznie
    Michalina

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana
    Piekne fotki, wspaniałe miejsce.
    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy mój mail doszedł? Pozdrawiam, Weronika

    OdpowiedzUsuń
  13. rzeczywiście bardzo piękne miejsce:) I Ty wyglądasz pięknie i radośnie:)Życzę wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  14. Marchewko, czy wszystko w porzadku??? Daj znac prosze...

    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie, bo ta cisza staje się trochę niepokojąca... Mam nadzieję, że wszystko OK... Pozdrawiam serdecznie! Weronika

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny, u mnie wszystko dobrze, dziękuję za troskę, przepraszam za ciszę! Mały jeszcze w brzuchu :) Jutro napiszę więcej, ściskam! M.

    OdpowiedzUsuń
  17. 13ka, Monika, Dorota, Sunsette, Ola, Kasia, Lusesita, Lena, Bea, Michalina, Fuerto, Weronika, Elisaday -
    - moje miłe, przepraszam, że tym razem nie zdołałam odpowiedzieć na Wasze komentarze z osobna. Dziękuję za Waszą obecność, jak zawsze bardzo, bardzo mnie ona ucieszyła!

    Dorota, witam Ciebie serdecznie, i ja trafiłam na Twojego bloga jeszcze w Stanach. Dziękuję, że do mnie wpadłaś, mam nadzieję, że będziesz gościć u mnie częściej - a i ja będę wpadać do Ciebie!

    Michalina, i Ciebie witam cieplutko, a na lubieniowe pytanie odpowiem w następnym poście na pewno :)

    Przepraszam raz jeszcze wszystkie Was za tę zwłokę. Co tu się działo!... Urządzanie mieszkanka, zmagania biurokratyczne, no a do tego - przede wszystkim - tyle odwiedzin, tyle gościn, tyle wszystkiego :) Już wkrótce nowy post z relacją, teraz śmigamy z mężem na autobus, a potem na pociąg - do Urzędu Wojewódzkiego, na rozmowę, która ma za zadanie ustalić, że nie ejsteśmy małżeństwem fikcyjnym, hehe (mąż ubiega się o zezwolenie na pobyt czasowy, sprawa jest rutynowa, a przy tym pocieszna wielce przy moim brzuchu jak beczułka). Ściskam Was razem i wszystkie z osobna o tej 6.30 rano - M.

    OdpowiedzUsuń
  18. To dobrze, że wszystko dobrze:) bo już się trochę martwiłam... Czy mój mail doszedł (wiem, jestem natrętna;))? Pozdrawiam! Weronika

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tez sie martwilam, czy aby wszystko ok...
    Trzymam wobec tego kciuki za szybkie wydanie zezwolenia i pozalatwiania pozostalych spraw! Usciski i pozdrowienia - rowniez z Polski:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Weronika, Twój mail doszedł, czytałam Waszą opowieść z zapartym tchem :) Przepraszam, że nie odpisałam jeszcze, a tymczasem ściskam!

    Lena, dziękuję i pozdrawiam! No to jesteśmy w Polsce w tym samym czasie, wypoczywaj! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od serca

Przy czwarteczku

Przepraszam za spóźnienie