O książkach słów kilka

Powyższy obrazek namalowała pani Małgorzata Musierowicz - pochodzi on z jej oficjalnej strony internetowej. Obrazek niech będzie ilustracją dla wczesnych walentynkowych pozdrowień, które Wam dzisiaj ślę, a jednocześnie wstępem do odpowiedzi na kilka książkowych pytań, które zadała mi Alexls.
Pytania Oli brzmią następująco:
1. Ksiazka do ktorej czesto powracasz?
2. Gdzie najczesciej czytasz?
3. "Znienawidzona" lektura szkolna?
Odpowiadam na nie z przyjemnością!
1. Seria książek, do których powracam, to właśnie cała "Jeżycjada" autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Każdą z jej 18 części posiadam, każdą przeczytałam wiele, wiele razy. Te książki są jak towarzystwo serdecznego przyjaciela, mają smak gorącej herbaty w zimowy wieczór i poziomek zrywanych latem prosto z krzaczka. Koją, wzruszają, dają umysłowi spokojną przystań.
2. Najczęściej czytam w samolocie. Bilet lotniczy zawsze w duecie z książką! Kilka/kilkanaście godzin w niebycie, tylko ja, książka i niebo pod stopami (obok jeszcze mąż, który jednak zazwyczaj szybciej robi się senny).
3. Właściwie nie było lektury szkolnej, której bym jakoś specjalnie nie lubiła. Każdą chyba wspominam na swój sposób dobrze. Takich na przykład "Chłopów" pochłonęłam w kilka dni, prosząc tylko codziennie mamę, żeby mi może usmażyła na patelni ziemniaczki, bo czytając pętały mi się właśnie po umysłowym podniebieniu jakieś ziemniaczki smażone, jakieś smalce ze skwareczkami, kiełbaski jakieś podwędzane...
Ale, ale... nie jest tak, że nie wytypuję nic! Na pierwszym roku studiów musiałam przeczytać "Beowulfa" i inne staroangielskie kwiatki - i to już jednak bywało bolesne.
Do dalszej zabawy zaproszę jedną osobę, bo jak łańcuszek to łańcuszek, oczko po oczku - niech kolejnym oczkiem będzie Lena :) A moje pytania to:
1. Jaki tytuł ma książka, do której często powracasz?
2. Czy czytano Ci książki na głos, kiedy byłaś dzieckiem? Jeśli tak to jakie?
3. Opowiedz o okolicznościach, w jakich czytałaś jakąś książkę.
A jeśli ktoś jeszcze podzieli się ze mną w komentarzach swoimi książkowymi opiniami, bardzo mnie to ucieszy!
Z serdecznymi pozdrowieniami dla każdej z Was, tych, o których wiem, i tych, o których nie wiem, ale które tam przecież jesteście :) M.
P.S. Od Alexls dostałam również moje drugie blogowe wyróżnienie, za które bardzo chciałabym jej podziękować! Zwłaszcza, że taka miła ta dziewuszka na obrazku :)

A przekażę wyróżnienie Pauli - w podziękowaniu za jej dziewczęco miłego, cieplutkiego bloga!
hehe, a ja ze znienawidzonych lektur szkolnych zaraz bym Pana Tadeusza wymienila :) Badz ile razy usilowalam toto przeczytac - nie ma mowy, srodek usypiajacy o dzialaniu natychmiastowym, przerost formy nad trescia. Nawet sobie tu, za Wielka Wode przywiozlam, kilka razy probowalam i nic.
OdpowiedzUsuńZ lektur szkolnych przeczytalam chyba wszysciusienko, wlasnie z wyjatkiem Tadka oraz Trylogii, ktorej tez w calosci nie zmeczylam (ale nie pamietam, czy cala byla na liscie?)
Dla jasnosci dodam, ze np. Sonety Krymskie uwazam za absolutne arcydzielo, podobnie jak np. ballady czy romanse. No, ale Tadeusza to sobie Pan Mickiewicz mogl podarowac.
[to czekam teraz na te ceglowki, ktore poleca na moja obrazoburcza lepetyne :p]
Kasia, cegłówki z mojej ręki nie polecą na pewno, wdzięczna Ci jestem za komentarz, bo uśmiałam się aż miło, taka piękna, żywa niechęć do lektury w kryształowo czystej postaci :D Ja też przytaszczyłam Tadeuszka za Wielką Wodę, z sentymentu do opisów krajobrazu, błąd zrobiłam taki, że nabyłam go w sztywnej okładce (zostawiając panieński egzemplarz w domu), a jak mam książkę w okładce sztywnej to od razu jakoś nabieram do niej dystansu :)
OdpowiedzUsuńWiesz, ja z Tadeuszowej inspiracji na nudnych wykładach pisałam takie śmieszne wierszyki trzynastozgłoskowcem, bo jednak coś w tym trzynastozgłoskowcu jest, że do śmiesznych wierszyków, w których forma ma przerastać treść, nadaje się jak ta lala! M.
no wlasnie. Gdyby chociaz Tadeusz byl smieszny, to moze by sie go dalo uratowac.
OdpowiedzUsuńMarchewko bardzo Ci dziekuje za tak szybkie przylaczenie sie do zabawy:)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujace odpowiedzi! Spodobal mi sie rowniez komentarz Kasi - trafilam z tym pytaniem hihihi;)
Na mojej czarnej liście lektur niewątpliwie króluje Sienkiewicz. I nie ważne czy to mieli być "Krzyżacy" czy którakolwiek część trylogii zawsze to przerastało moje możliwości zaszczepienia w sobie jakiej choćby minimalnej ciekawości. A z ulubionych... W dzieciństwie na pewno "Ania z zielonego wzgórza" i wszystkie następne części, które pochłaniałam z zachwytem. A później "Przeminęło z wiatrem", które do dzisiaj jest moją ukochaną książką.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Jej, a ulubione to moglabym wymieniac i wymieniac... Podroze Pana Kleksa, Nad Niemnem, Sloneczniki, Sposob na Alcybiadesa, Marek Piegus (Piegus byl u cioci w Juszczynie, gdzie jezdzilismy na wakacje, i istniala taka tradycja, ze co roku sie go od nowa czytalo. Przy czym wszyscy czytali naraz, kto sie akurat dopchal.) I seria o Mary Poppins czyli Agnieszce, i Pozyczalscy, Emancypantki, i jeszcze Godzina pasowej rozy (az sie rozleciala od czytania), i jeszcze taka opowiesc o Helenie Keller...o, i Tecza w kropli wody, takie opowiesci o zjawiskach pogodowych. I Trzy po trzy z petitem, ksiazeczka dla starszych dzieci o drukarni. Kooooniec na razie, ide rozmyslac i wspominac inne ksiazki...
OdpowiedzUsuńKochana moja Marcheweczko ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie za wyróżnienie.
Po ciężkim i kiepskim weekendzie taka miła niespodzianka potrafi wywołać uśmiech na mojej buźce :)
Pozdrawiam.
Alexls, to ja dziękuję za wytypowanie mnie do tak sympatycznego łańcuszka :)
OdpowiedzUsuńImoen, i ja pochłaniałam "Anię z Zielonego Wzgórza", "Anię na Uniwersytecie", "Wymarzony Dom Ani", wszystkie te części! Z tego właśnie powodu bardzo chciałabym kiedyś odwiedzić Wyspę Księcia Edwarda, może któegoś dnia się uda? :)
Kasia, uwielbiałam książki o Panu Kleksie i Adasiu Niezgódce! Wyobrażałam sobie często przed snem, co to by było, gdybym i ja się w akademii Pana Kleksa znalazła. I czy mi się wydaje, czy tam gdzieś mowa o szkieukach była?... :)
Paula, cała przyjemność po mojej stronie! Przykro mi, że miałaś ciężki weekend, mam nadzieję, że trudności były przejściowe i że już je masz za sobą... Cokolwiek Cię spotyka, najlepsze lekarstwo masz zawsze przy sobie (nazwa tego lekarstwa to rzecz jasna Lenka), a ja ślę Ci uściski!
hehhe przy okazji pytań sama sobie w myślach odpowiedziałam i uśmiech z rana mi się rozlał na twarzy ale nie zdradzę tytułu który go wywolał ... może kiedyś i do mnie trafi łańcuszek ;)).
OdpowiedzUsuńWyróżnienia gratuluję rzecz jasna pozdrawiam 13ka
13ka, ciekawa jestem bardzo, jaka to książka wywołała u Ciebie taaaaką reakcję? Aby się tego dowiedzieć, pozostaje mi czekać aż łańcuszek trafi w 13owe progi :) Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuń