Kalifornia, czyli wiosna w lutym








Wiele drzew tutejszych już przystrojonych w pączki, kwiatki i listki, a do tego ta zieloność trawy i ten granat nieba (szczególnie ładny w zestawieniu z bladym różem kwiatków i szarością gałązek)! Idąc na spacer czy do sklepu, głowy zadzieramy wysoko do góry!
Wysyłająca Wam stale podmuchy wiosennego ciepła - M.

Komentarze

  1. O kurcze,ja też tam chcęęęę!!!!:D
    Z chęcią się zamienię;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Madlinka, miło mi, że mnie odwiedziłaś i zostawiłaś po sobie ślad! Oj, żeby tak człowiek mógł być w dwóch miejscach naraz, to ja bym sobie i tu była, i w Polsce :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli chciałaś mnie zdenerwować,to Ci się udało...
    hahaha
    Bez jaj no!
    Ale poczekaj,poczekaj jeszcze trochę a i ja się pochwalę pąkami na drzewach i ciepłym wiatrem!

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaaaaaaa sadystka, normalnie sadystyczna sadystka
    u mnie tylko wychodzące spod zwałów śniegu psie gówienka informują że MOŻE wiosna idzie ;)
    miłego dnia życzę i nadal wzdycham zazdrośnie patrząc na fotki

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe, Paula i Kasia, ile my się z mężem staramy, żeby zamieszkać w Polsce albo choć w którymś kraju pobliskim, niech nam by już i nawet psie gówienka wyzierały spod śniegu! Niech byśmy już nawet oglądali rdzawe tuneliki pozostawione w śniegu przez drugą z fizjologicznych psich potrzeb! :)
    Dziewczyny, i u Was wiosna będzie zanim się obejrzycie! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. ooooooch... :(((( no dalej, torturuj tu wszystkich, najpierw te podusie co mi się teraz śnią po nocach (!!!),a teraz to... WIOSNY CHCĘ!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wooow! Ale masz fajnie! U nas po ostatnich opadach snieg nie stopnial a juz na caly nastepny tydzien zapowiadaja opady sniegu... Niby tu tez przeciez Ameryka;) Pocieszam sie jednak wierzbowymi kotkami przywiezionymi prosto z Polski, z ogrodu moich rodzicow:) Udalo sie uniknac kary, bo nie sprawdzali Mezowi walizek - ufff! Pochwale sie nimi niebawem na blogu:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ushii, hehe, wiosna przyjdzie już niedługo, niedługusieńko, jestem pewna, już jest za zakrętem! :)
    Alexls, całe szczęście, że mężowi nie sprawdzili walizek, bo panowie celnicy są tacy raczej przewrażliwieni ostatnio i sprawdzają wszystko jak leci. Wierzbowe kotki też mi się udało przywieźć w zeszłym roku z Polski, wiem, co to za radość, a jeszcze, że te Twoje są z ogrodu rodziców. Czekam na relację na blogu :)
    Dziewczyny, cieplutkie pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale piekna kalifornijska wiosna u was, wszystko juz tak kwitnie na calego:). U nas dopiero niesmialo z ziemi wygladaja krokusy, ale lepsze to niz nic;).

    Marchewko, na pewno napisze posta o ksiazkach, tylko daj mi troszke czasu (jestem taka zaganiana w tym tygodniu).

    A jesli myslicie o przenosinach do kraju blizszego Polsce, to serdecznie polecam Anglie:)).
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lena, oczywista rzecz, na Twojego posta o książkach poczekamy aż czasu troszeńkę znajdziesz :)
    W zeszłym roku myśleliśmy o przenosinach do Anglii, do Londynu (bo lubimy), ale obecnie względy zawodowe raczej nas popychają w inne europejskie kierunki, a co z tego ostatecznie wyniknie to czas pokaże :) Najlepiej - jak już często pisałam - Polska, a dokładniej moje miasto rodzinne, ale to jest chwilowo życzenie trudniejsze do spełnienia, heh! Ślę uściski!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo, to szkoda. Ale moze Londyn ponownie wroci do lask waszych?;) Co prawda w Londynie nie mieszkam, ale znowuz jakos bardzo daleko tez nie...
    Chociaz najbardziej Ci zycze spelnienia planu powrotu do Polski, jesli tego najbardziej bys chciala...:)
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  12. Alez piekna ta wiosna na Twoich zdjeciach! U nas tez juz coraz bardziej wiosennie, ale oczywiscie nie az tak ;)

    Pozdrawiam serdecznie i... mam nadzieje, ze wszystko u Ciebie ok?

    :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Marchwioooooooo gdzieżeś Ty wybyła na tak długi czas???????????????????


    Nie wierzę że tak pucujesz chałupkę ;DDD
    wracaj mi tu
    pozdrawiam zarobiona ciut

    OdpowiedzUsuń
  14. 13ko! Chałupy nie pucuję nic a nic, przeciwnie - poleguję sobie to tu, to tam, jako ten leń leniwy! :) Przyczynę nieobecności - i zwiększonego lenistwa - wyjawiam w nowym poście, hihi! Kłaniam się w pas :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz