Podróż sentymentalna
... A syn w moim brzuchu rośnie! W piątek słuchaliśmy jego serca, bije podobno bardzo rytmicznie i bardzo silnie. Do tego synek jak zwykle zadziwił panią doktor swoimi kuksańcami, podobno niespotykanie mocnymi jak na 26. tydzień ciąży - ja nie mam porównania, ale pani doktor ma i niezmiennie wprawiana jest przez dziecię nasze w zaniemówienie :) Ha, a i tak daleko było tym grzecznym, piątkowym do kopnięć-gigantów, jakimi synek wspaniałomyślnie mnie raczy. 26. tydzień zaledwie, a ja, gdy to piszę, zerkam na mój brzuch, który już teraz faluje i wybrzusza się w rytm synkowych pląsów. Wyjątkowo upodobał sobie krasnalek mój kuksańce w trójpaku, i raz, i dwa, i trzy, a kilka dni temu nauczył się kopać matkę ręką/głową i nogą jednocześnie, po dwóch stronach brzucha, dla zmylenia ojca swego, czającego się z dłonią na właściwy moment. Syn urządza sobie harce w moim brzuchu w nocy, kiedy kładę się spać, a potem budzi mnie średnio co trzy godziny - nad ranem jest już gotowy witać nowy dzień, kr...