Akcent marynistyczny w naszym mieszkaniu
Dzisiejsze przedpołudnie wypełniły mi roboty gospodarskie wszelakie! Później za to Williama spotkało szczęście w postaci odwiedzin jego japońskiej rówieśniczki. Sakura, bo tak Williamowa koleżanka ma na imię, cieszy się wielką sympatią mojego syna - syn śmieje się do niej towarzysko, spogląda nań z radością w oku, a nawet - uwaga, uwaga - głaszcze ją po głowie. Piękny to widok, taka dziewięciomiesięczna koleżeńska para. Biegnę już teraz ku mej pościeli bieluśkiej, świeżej, wykrochmalonej, pozdrawiając Was przed snem - - M. P.S. Willątko zapozowało dla Was w swojej nowej piżamce.