Huśtawka
Huśtawki w naszym parku są dla Williama źródłem wielkiej szczęśliwości. Niestety, parkowy plac zabaw został w poniedziałek zamknięty na dwa miesiące z przyczyn remontowych, akurat gdy pogoda stała się nam nie tyle wiosenna już nawet, co letnia. W ostatni weekend ruszyliśmy na huśtawki uzbrojeni w aparat, postanawiając przez najbliższe tygodnie żyć wspomnieniami. Cudowne mamy czasy, naprawdę cud-owne, gdy wystarcza dociśnięcie palca, aby zamknąć w zdjęciu jak w kapsule uśmiech, buty rozmiar 20, włosy rozwiane wiatrem, radość. Przy morzu jej bezsprzecznych zalet, mój stosunek do fotografii pozostaje nieco nieufny. Przeczytałam kiedyś, że robiąc zdjęcie z uczestnika wydarzeń automatycznie stajemy się obserwatorami. Myślę, że to prawda. Czuję wręcz fizycznie jak przyłożony do twarzy aparat fotograficzny ze środka chwili wyrzuca mnie na zewnątrz. Każdy kadr jest interpretacją tego, co przed oczami, wymaga zrobienia kroku w tył, choćby tylko umysłem. Czasem ten drobny dystans niesie coś po...