Fortel
Kiedy nastaliśmy tu w marcu, dzieci zajęły moją sypialnię - a że byłam naonczas tak zmęczona, iż zasypiałam, stojąc, bez większych ceregieli brałam swoją poduszkę i szłam spać do Williama.
Sytuacja trwała dwa miesiące, dzieci zapusciły w moim łóżku korzenie, a na moje sugestie, że byś się William chociaż ty mógł uskromić i pójść do siebie - słyszałam dyplomatyczną ciszę, ewentualnie, mamo, ale tu ładniej, przytulniej i bardziej epicko (!).
Z natury jestem cierpliwa. Unikam też, kiedy mogę, konfrontacji. Wzięłam zatem i poprzestawiałam dobytek po pokojach, zainwestowałam w dobro rodziny 300 złotych i - włala! syn się wyniósł i śpi, jak powyżej, a ja dziś zasnę u siebie.

Komentarze
Prześlij komentarz